Elbing 1945 - Odnalezione wspomnienia

Tomasz Stężała

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Strona główna Nowiny Aerofestival – Poznań, czerwiec 2015

Aerofestival – Poznań, czerwiec 2015

Email Drukuj PDF

Najpierw miała być wyprawa do Paryża na kolejny Międzynarodowy Salon Lotniczy na lotnisku Le Bourget. W międzyczasie okazało się, że w Poznaniu „szykuje się” spora imprezka lotnicza. Trzeba było na coś się zdecydować, znowu zadecydowały resentymenty – jedziemy do Poznania, zdecydowanie bliżej i taniej – a jednocześnie wrażenia mogą być nawet podobne.
Muszę powiedzieć, że informacje do których dotarłem w Internecie były dla mnie wielkim zaskoczeniem. Poznań po 24 latach od pamiętnego Air Show z 1991 roku ponownie będzie miejscem gdzie odbędą się wielkie pokazy lotnicze – Aerofestiwal 2015. Informacje były o tyle ekscytujące, że tamte – sprzed lat - pokazy miałem okazję oglądać osobiście. Jak na owe czasy był  to niesamowity kontakt z lotnictwem światowym. Skoro 24 lata temu byłem w Poznaniu, to tym bardziej winienem zobaczyć tegoroczną ich „reaktywację”. O ostatecznym wyborze kierunku wyjazdu zadecydowały sentymenty.

 C45 TwinbeechDo Poznania wybraliśmy się razem z Tomkiem. Sama podróż szybko nam minęła. Już na miejscu w stolicy Wielkopolski nocleg a od rana w sobotę 13 czerwca na lotnisko. Ławica powitała nas lekką mgiełką i wysoką temperaturą. Zapowiadało to dzień słoneczny   i bardzo ciepły. Jak na całodzienny pobyt na „łące” nie były to dobre prognozy. Dodatkową atrakcję dla nas obu przygotował Tomek wraz z wydawcą swoich książek wydawnictwem „Erica”. Już na miejscu okazało się, że w kasie czekały na nas dwie akredytacje sygnowane dużym napisem prasa. Magiczna przywieszka akredytacji dawała szanse na zbliżenie się, tak do samolotów, jak i pilotów.

Uzbrojeni w karty akredytacyjne ruszyliśmy naprzeciw przygodzie. Teren pokazów lotniczych jest imponujący. Ogromny tłum miłośników lotnictwa oraz zabawy na świeżym powietrzu robił ogromne wrażenie. Naprawdę było co oglądać. Nas oczywiście interesowały samoloty i wszystko co było z nimi związane. Zgodnie z sugestią organizatorów udaliśmy   się w kierunku miejsca gdzie była zbudowana specjalna trybuna dla prasy i spotterów.   Po przybyciu na miejsce okazało się, że wszyscy tam obecni uzbrojeni są  w aparaty fotograficzne i czekają tylko na samoloty. My też mieliśmy ze sobą sprzęt fotograficzny,  co dawało szansę łatwego wtopienia się w podobny nam tłumek „uzależnionych” od lotnictwa. Dodatkowego smaczku dodawała nam świadomość, że imprezę zlokalizowano na lotnisku gdzie cały czas funkcjonuje port lotniczy dla samolotów pasażerskich.
Wreszcie o godzinie 10 zaczęło się. Na dobry początek z samolotu Pilatus wyskoczyła grupka spadochroniarzy. Po nich w powietrze wzleciał wiatrakowiec czyli coś w rodzaju helikoptera. Pokaz zaczął się od niskiego przelotu nad pasem startowym i po chwili wiatrakowiec zniknął z oczu widzów. Szybko okazało się, że mariaż z lotnictwem komunikacyjnym to nie był najlepszy pomysł na lotniczy show. Pokazy przerwano bowiem   do lotniska zbliżał się samolot pasażerski z Warszawy. Przerwa, która miała trwać kilka minut przeciągnęła się. Nie było to pojedyncze lądowanie tylko dość spora seria kolejno przylatujących samolotów. Panowie prowadzący konferansjerkę nie potrafili wyjaśnić powstałej sytuacji. Nikt tak po prawdzie nie wiedział co się dzieje. Znowu okazało się,  że widzowie wiedzą lepiej niż organizatorzy. Szybko posiadacze komputerów łączności  z WiFi i Internetem odkryli powód przerwy. Okazało się, że w „sąsiednim” Berlinie szaleje burza i silny wiatr. Część samolotów z tamtego lotniska została przekierowana do Poznania. Podobna sytuacja wystąpiła w Gdańsku i samoloty z Rębiechowa też lądowały w Poznaniu. Jak zwykle w takich sytuacjach Polacy radzą sobie doskonale. Ktoś z dziennikarzy stwierdził, że lotnictwo to również czekanie. Widzowie muszą czekać aby cokolwiek  móc zobaczyć.
Czekając, tłumy widzów przemieszczały się pomiędzy atrakcjami przygotowanymi dla nich przez organizatorów Aerofestiwalu. Stoiska z wodą do picia oraz jedzeniem były oblegane. Widzowie zgromadzeni na lotnisku spokojnie czekali na rozwój wypadków,  a organizatorzy, nic z tego sobie nie robili.  Jedno na lotnisku w tamtych momentach było sprawiedliwe – słońce, które mocno paliło nie tylko trawę, ale również grzało główki panów organizatorów. Skoro czekano to trzeba co nieco napisać o organizacji festiwalu. Zacznę  od cen biletów – jeden dzień, bilet normalny 40 zł. Były co prawda również bilety ulgowe, ale gdy rozpatrzymy wyprawę na lotnisko  rodziny 2 + 2 to okazywało się, jak drogie może być takie wspólne wyjście „na oglądanie samolotów”. Jeśli dodamy, ze ½ l wody to zł 6, zapiekanka to już  zł 8. W tym momencie zaczyna się masakra! Dodając niedociągnięcia organizacyjne to niezadowolenie widzów jest uzasadnione. W tym kontekście warto wspomnieć o zastosowanej przez organizatorów metodzie sprzedaży napojów i jedzenia. Aby kupić wodę lub zapiekankę trzeba najpierw było stanąć w kolejce po stosowny żeton (różne kolory) na zakup pożądanego towaru i zań zapłacić. Następnie znowu odstać w kolejce   do  stoisk gdzie wymieniano żetony na wybrany towar – przykładowo woda w półlitrowej butelce to żeton niebieski. Dodatkowo wielu ludzi stanęło w kolejkach tylko po to, żeby dowiedzieć się, że bez żetonu nic nie kupią. Wszyscy psioczyli, narzekali nawet nie szczędzili niecenzuralnych uwag typu – nawet na takim pikniku PO pokazuje zwykłym obywatelom     ich miejsce w kolejkach. Znowu zapachniało historią i przypomniały się co starszym  słowa piosenki pani Krystyny Prońko – za czym kolejka ta stoi?
Wreszcie gdy słońce stanęło w zenicie coś drgnęło, organizatorzy zaczęli realizować program pokazów – na niebie zaczęli pojawiać się piloci w swych maszynach, na których czekali widzowie.

Można było obejrzeć niezwykle dynamiczny pokaz wojskowego zespołu akrobacyjnego z Turcji – Turkish Stars, włoską grupę pilotów latających samolotami klasy  Ultra-Light. W między czasie okazało się, że pokazy znowu trzeba przerwać bowiem nastał czas popołudniowych odlotów i przylotów na lotnisko w Ławicy. W trakcie przymusowej przerwy widzowie oglądali znane z filmów wojennych sylwetki samolotów jak: P-51 Mustang, japońskie Zero i F4U Corsair, który wzbudził wiele emocji a braw nie było końca.  Był także Jak 3. Miał być bohater Polskiego lotnictwa samolot myśliwski PZL P-11 ale nie doleciał.   Za to w ramach rekompensaty doleciał słynny na cały świat samolot myśliwski Supermarine Spitfire, szkoda że w barwach lotnictwa czeskiego.
Można narzekać i hodować swoje własne wrzody żołądka, a można również podejść do sprawy optymistycznie – „pierwsze koty za płoty”. Faktycznie życie nas zaskoczyło, niczym konferansjerów z TVN-u, którzy opisywali popisy słynnego litewskiego mistrza akrobacji  Jurgisa Kairysa w powietrzu nie widząc go chodzącego wzdłuż szpaleru publiczności  i rozmawiającego z widzami. Sytuacja (przygoda), wypisz wymaluj, jak tak którą miał przed laty znany Jan Ciszewski (młodszym wyjaśniam – był to znany dziennikarz radiowy  i telewizyjny specjalizujący się w transmisjach z wielkich imprez sportowych). Pan Jan pomylił dwie znane drużyny piłkarskie i prawie pół meczu opowiadał, że biali to czarni i na odwrót. Telefony do TV od kibiców dzwoniły, nikt ich tam nie odbierał, a pan Jan dalej niczym dziecko we mgle - za to kibice wyłączali fonię w telewizorach i słuchali sprawozdania radiowego.   Na lotnisku tak się nie dało.
Mimo różnych przeciwności, wielu narzekań udało się nam oglądnąć bardzo radosny (mimo wszystko) pokaz wielu samolotów w powietrzu, było wiele przesympatycznych wrażeń estetycznych no i zdjęcia, które potwierdzają, że tam byłem, widziałem to o czym napisałem oraz, że mogłoby być zdecydowanie lepiej. Wszak wszyscy wiemy, że Poznaniacy to sprytny i solidny ludek co za rok lub dwa przełoży się na zdecydowanie lepiej przygotowaną i zorganizowaną lotniczą fiestę. A że było (z małymi wyjątkami) fajnie  to proszę pooglądać zdjęcia.

Poznań – Elbląg, 13-17 czerwca 2015

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 35 gości 

Site Language


Strona główna Nowiny Aerofestival – Poznań, czerwiec 2015