Elbing 1945 - Odnalezione wspomnienia

Tomasz Stężała

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Strona główna Nowiny Czy warto wybrać się do kina na „Tajemnicę Westerplatte”?

Czy warto wybrać się do kina na „Tajemnicę Westerplatte”?

Email Drukuj PDF

Wczoraj ( 15 lutego 2013) w naszych kinach pojawił się długo oczekiwany i jeszcze dłużej obmawiany film, w reżyserii pana Pawła Chochlewa. Wraz z kolegą wybraliśmy się,  niepomni wielu negatywnych opinii, które pojawiły się jakiś czasu temu, podczas początków prac nad filmem.

Lubię kino wojenne i historyczne. Kiedy tylko jest to możliwe, to szukam sobie w Internecie filmów i oglądam je. Zdarza się, że szybko przerywam oglądanie jeżeli treść jest propagandową agitką albo film zrobiony jest przez zupełnego amatora, który o historii wie tyle, że była. Do tej ostatniej grupy zalicza się niestety wiele ostatnich produkcji, zwłaszcza amerykańskich.

 Wróćmy do „Tajemnicy Westerplatte”. Zaczyna się nieźle. Krótki wstęp historyczny, potrzebny zwłaszcza cudzoziemcom.

Ostatni dzień pokoju. Sucharski ( Michał Żebrowski) wraca ze spaceru z psami i spotyka pułkownika Sobocińskiego, który przybywa z ważnymi wieściami. Zdradza też majorowi ową tytułową tajemnicę i zaprzysięga go, że nikomu nie może jej zdradzić. Jak na razie jest naprawdę nieźle. Duża dbałość o szczegóły, scenografię, mundury i broń. Żołnierze wyglądają jak żołnierze a nie jak gwiazdorzy od pana Hoffmana czy z Holiłudu.

Potem zaczyna się wojna. Wirtualny pancernik otwiera ogień, eksplozje przeorują teren składnicy. Ludzie na moment tracą głowy, ale oficerowie, zwłaszcza kapitan Dąbrowski, szybko porządkują szyki. Niemcy przechodzą przez rozbity mur i trafiają na ścianę ołowiu. Trup pada się gęsto i...

A właśnie że nie. Jestem pod wrażeniem przygotowania broni i umundurowania naszych żołnierzy. Ale jakość nie może zastąpić ilości, co jest bolączką naszych filmów wojennych. Tych szkopów było naprawdę wielu i kilkudziesięciu zostało zabitych lub rannych w pierwszym ataku. A ewidentnie brakuje tu tych dziesiątków statystów, co sprawia, że widz czuje, że coś tu nie gra. To jedna z największych wad filmu Pana Chochlewa.

Wiemy, że konflikt między Sucharskim a Dąbrowskim i resztą oficerów był realny. I zapewne nie był spowodowany „psychicznym” zachowaniem się majora, jak pokazuje to Reżyser. Dobór Michała Żebrowskiego chyba nie był najlepszy, bo oficer Wojska Polskiego zachowywał się… jak oficer. Podobnie jak Bartosz Obuchowski nie bardzo nadaje się na porucznika. Może i podporucznikiem po promocji byłby niezłym, ale nie doświadczonym oficerem z kilkuletnim stażem. Odnoszę wrażenie, że znaczna część aktorów niezbyt dobrze wczytała się w swoje postacie. Do kina wojennego należy się lepiej przygotować niż do serialu. Za wiarygodne uznałbym postacie chorążego Gryczmana (Mirosław Zbrojewicz) i kapitana Słabego (Piotr Adamczyk).

Film wojenny to przede wszystkim walka. A Westerplatte to legenda, to duma Polski. Jeżeli chce się legendę odbrązowić to trzeba zabrać się za to z wyczuciem. Westerplatczycy pierwszorzędnie walczyli i to walczyli na sto procent. Jako autor książek wojennych dobrze rozumiem w jaki sposób należy zbudować scenę batalistyczną. Nie musi być długa, ale musi być naprawdę dynamiczna, wiernie przedstawiona. To nie znaczy, że trzeba ( jak w większości niedawno nakręconych filmów) pokazać z anatomiczną dokładnością jak kula wyrywa mózg z czaszki. Reżyser oszczędza nam widoku krwi ( to dobrze) ale sceny walki są jakieś niemrawe. Niemcy poruszają się jak gamonie a Polacy słabo strzelają. Może to dlatego, że wcześniej na Reżyserze powieszono tyle psów, że bojąc się przekroczyć pewne granice (politycznej poprawności) zrobił z bitwy o półwysep niemrawą potyczkę.

Ale i tak ten film jest o klasę lepszy od „wielkiej” produkcji pana Hoffmana o 1920 roku. I jeżeli pan Chochlew zadba o ilość i wierniejsze oddanie walki, to nawet dziwne fragment środka filmu będzie można mu bez problemu wybaczyć. Może zresztą napisać do mnie maila z prośbą o pomoc przy realizacji kolejnej wojennej historii. Czyli można śmiało iść do kina, jeżeli bywa się na innych filmach rodzimej produkcji.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 44 gości 

Site Language


Strona główna Nowiny Czy warto wybrać się do kina na „Tajemnicę Westerplatte”?