Elbing 1945 - Odnalezione wspomnienia

Tomasz Stężała

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Strona główna Nowiny DNA, a potem noc w muzeum

DNA, a potem noc w muzeum

Email Drukuj PDF

Sobota (19 maja) w Elblągu obfitowała w szereg ważnych dla miasta i jego obrazu przyszłości.

Pierwszym z nich była debata poświęcona budowaniu kulturalnego obrazu miasta ( w ramach cyklu 'DNA miasta' ), która odbyła się w Nowym Ratuszu. Pierwsza część, czyli debata otwierająca, zawierała wystąpienia pani Grażyny Kluge i Leszka Sarnowskiego z UM, pana Pawła Kulasiewicza (pozarządowcy na garnuszku) oraz gości spoza Elbląga: Aleksandry Szymańskiej z Gdańska i wojującego urzędnika kultury - Karola Zamojskiego z Bydgoszczy. Najciekawsze wystąpienie przygotował pan Sarnowski - rzeczowe i zawierające realną analizę potrzeb, ambicji oraz możliwości realizacyjnych. Niemile za to zaskoczył mnie przedstawiciel pozarządowców - bycie na etacie przykroiło chyba zakres widzenia mówcy do kultury w wydaniu instytucjonalnym, gdzie najważniejszym postulatem prezentującym konieczność własnego funkcjonowania było "dajcie więcej  środków". Jeżeli tak funkcjonują owi "pozarządowcy"... Podobnie rozczarowały mnie osoby spoza Elblaga, zawłaszcza pan Zamojski, dla którego pojęcie kultury wiąże się chyba tylko z budynkiem, gdzie owa jest tworzona i prezentowana. Ewidentnym błędem organizatorów było danie tylko 20 minut dyskutantom z sali, i to na pytania. Jak w telewizorni lub za dawnych czasów, gdzie jedynie zaproszeni dyskutanci byli ową alfą i omegą. Udało mi się zabrać głos ale (prowadzacy pan z Res Publiki) wciąż mi przerywał po pierwszych moich słowach, abym zbyt dużo nie powiedział rzeczy "niemiłych". A przecież propozycja, aby rozpocząc stopniowe przejście z obszaru kultury zarządzanej przez miasto do promowania kultury indywidualnej jest jak najbardziej słuszna. Bo przecież:

  • Instytucjami sterują urzędnicy, co nawet przy najlepszych chęciach prowadzi do marnotrwastwa środków. Tak jest we wszystkich obszarach życia.
  • Kultura na etacie to poziom niski bądź średniactwo. Wystarczy wspomnieć ofertę domów kultury, miejskich imprez, itp. Niewielki krąg odbiorców, sztampowe propozycje, ugrzecznienie przechodzące w polityczną poprawność.
  • Władza korumpuje twórców i artystów. Tak było za PRL i ta tendencja nadal się utrzymuje. Czy pamiętacie "wybitnych" twórców wspieranych przez jakąkolwiek komunę, ( czerwoną bądź brunatną) którzy obecnie są dobrze pamiętani ( wyjątkiem jest chyba W.Szymborska) ? Jedynie ci, działający indywidualnie, w opozycji, są nadal sławni.
  • W dużej mierze roztrwaniane są środki pochodzące z podatków - czyli także Twoje. W skali kraju jest tak na przyklad z 'misją' telewizji publicznej, czyli zazwyczaj z badziewiem. W miescie zachodzi to na mniejszą skalę. Promuje się też twórców i instytucje "swojaków". I w Elblągu bez problemowo można coś takiego wskazać.
  • I najważniejsze. Budżet miasta ( Polski także) trzeszczy. Rada Miasta gwałtownie zmniejszy dotacje na szkoły, szpitale, kulturę i sport. A jeżeli stopniowo zacznie się obniżać ów budżet jednocześnie aktywizując instytucje do walki o siebie? Co cię nie zabije -to wzmocni.  Nawet jeżeli któraś z nich padnie, to będzie znaczyło, że funkcjonowała tylko dla niewielkiego kręgu odbiorców, więc strata może być niezauważalna.
  • Elblągowi potrzebne są wielkie nazwiska, promujace go. Ryszard Rynkowski sam niewiele zrobi, poza tym to nie jego rola. Sam, bez pomocy instytucji kulturalnej doszedł do swojej pozycji.  Trzeba więc wspierać osoby fizyczne, zespoły i grupy czyniące postępy, poszukujące swojego miejsca na rynku. Ponieważ w wielkiej mierze kultura jest produktem i sprzedaje się. I jeżeli miasto wesprze kogoś i potem zarobi - to chwała mu za to. Ale nie za sztampowe pomysły, średniactwo i nie wychylanie się poza urzędniczy horyzont. Taki jest mój pomysł na rozwój kultury w Elblagu i mam nadzieję, że znajdę mocne wsparcie w nadchodzącym po euro kryzysie.

Po debacie rozpoczęto warsztaty w grupach, poświecone kilku obszarom tematycznym. Ja znalazłem się w grupie "Tożsamość i wizerunek" razem z kilkunastoma osobami. Trochę irytowała ( nie tylko mnie) pani moderatorka, która wpisywała własne konotacje na arkuszach papieru, przekręcając często wypowiedzi. Udało się nam chyba określić, kim (czym) jest Elblążanin i wyjaśnić, dlaczego jest ich tak niewielu. A na koniec wyjechałem z pomysłem czołgu na Starym rynku, i ku mojemu zaskoczeniu chyba wszyscy poparli mnie.

Noc Muzeów to naprawdę doskonała akcja. Około 20 w Naszym Muzeum były już niezłe tłumy. Pracownicy ( część w strojach historycznych) byli uśmiechnięci i otwarci, zbiory imponujące. Naprawdę poczułem się dumny z tego, że tu mieszkam, na tak bogatej ziemi. Niech żałują ci, którzy woleli oglądać telewizję. Za rok na pewno też się wybiorę. Może i Galeria EL skoreluje czas otwarcia z Muzeum, aby za jedym wyjściem można było obie instytucje zobaczyć.

 

Poprawiony: niedziela, 20 maja 2012 11:20  

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 87 gości 

Site Language


Strona główna Nowiny DNA, a potem noc w muzeum