Elbing 1945 - Odnalezione wspomnienia

Tomasz Stężała

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Strona główna Nowiny MSPO w Kielcach. Jak będzie wyglądać technika w Wojsku Polskim?

MSPO w Kielcach. Jak będzie wyglądać technika w Wojsku Polskim?

Email Drukuj PDF

Ostatni piątek 4 września spędziłem na długiej podróży do Kielc, a potem na targach MSPO (Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego). To już 23 edycja tych targów – w tym roku zdecydowanie najbogatsza w wystawców, jako że rząd przewiduje wydanie w ciągu najbliższych kilku lat grubych miliardów na zbrojenia. Pozostawiając dyskusje nad sensownością tego typu działań, skupię się na własnych obserwacjach i odczuciach.

 

 

Tort militarny do podziału jest wielki, bowiem władzuchna po latach niszczenia wojska (choćby przez tak niekompetentnego człowieka jak pan Klich) obudziła się z ręką w nocniku. Na wschodzie mamy trudnego do przewidzenia Putina, wojnę na Ukrainie; na zachodzie słabiutkie NATO, tysiące imigrantów muzułmańskich  (w tym potencjalnych terrorystów) i  tradycyjną w takich sytuacjach konieczność liczenia tylko na siebie. Ale lepiej późno niż wcale, stąd też wielkie i mniejsze przetargi, które naszą mikro armię mają uczynić niezwyciężoną.

Wśród zapowiedzianych programów do najważniejszych należą:

  • WISŁA – system obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej
  • KRUK -  wybór śmigłowca pola walki
  • System rozpoznania pola walki – czyli drony różnych klas
  • TYTAN - System broni osobistej i wyposażenia w ramach polskiego żołnierza przyszłości
  • HOMAR – wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe dalekiego zasięgu
  • RAK – samobieżne moździerze
  • Modernizacja Leopardów 2A4
  • Zakup 2 lub 3 okrętów podwodnych
  • Zakup kilku okrętów nawodnych
  • Elektronizacja Wojska Polskiego[1]

Wśród wielu firm wystawiających się na MSPO najwięcej pochodziło z Polski, przedstawiając bardzo bogatą, zróżnicowaną i co najciekawsze – zaawansowaną technologicznie ofertę produktów. Sporo było firm amerykańskich, izraelskich, niemieckich, francuskich, bardzo widoczna była oferta z Norwegii oraz Turcji – kraju, który postawił na samodzielność obronną, co widać w zakresie i jakości proponowanych rozwiązań. Wśród wystawców i gości widać wielu wojskowych w różnych mundurach, co cieszy, bo to przede wszystkim wojskowi powinni określać co i w jakiej ilości jest im potrzebne.

Niewątpliwie najkosztowniejszym programem będzie obrona powietrzna. Cieszy, że w odróżnieniu od programu na śmigłowiec wielozadaniowy, zainteresowane firmy poważnie podeszły do sprawy przedstawiając kompleksowe i najnowsze rozwiązania ( trudno jest mi mówić o wartości oraz offsecie).  I tak Lockheed Martin pokazał makietę najnowszego pocisku PAC-3 MSE (fot.2), sprawdzonego podczas testów i o lepszych osiągach niż poprzednie wersje.  Konkurent – francuski MBDA/Thales pokazał swoje rozwiązania  stacji, pojazdów i pocisków. Pojawiło się sporo radarów, jak  Radwarowski TRS-15, „Soła” -  współpracująca z zestawem bliskiego zasięgu „Poprad” (podwozia od AMZ Kutno - fot 3). Eksponowano pociski przeciwlotnicze jak „Grom”, także w zestawach artyleryjsko-rakietowych (fot.4). Pociski pokazał także turecki Roketsan, zmodernizowane systemy BUK (fot1) eksponowali wystawcy z Ukrainy.

 

 

 

 

 

Na targach pokazano osiem śmigłowców, z tego trzy które wezmą w konkursie na śmigłowiec pola walki – KRUK. Przy wejściu głównym konsorcjum Airbus Helicopters pokazało francuski TIGER HAD – śmigłowiec w wersji przeciwpancernej (fot.2,3). Śmigłowce te używa także Hiszpania oraz Niemcy. Czekając na okazję porozmawiania z pilotem i obfotografowania z bliska (niestety nie udało się – Andrzej Duda z obstawą narobili strasznego zamieszania w pobliżu) udało mi się dostrzec i sfotografować obsługę przedstartową – dostęp do silników i układu  przeniesienia napędu jest błyskawiczny i zapewnia obsłudze łatwość pracy. Śmigłowiec jest oczywiście opancerzony i przenosi bogate uzbrojenie.  Obok Tigera stał Caracal – zwycięzca konkursu na śmigłowiec wielozadaniowy (fot.1,4,5). Korzystając z zamieszania wszedłem do środka by spenetrować wnętrze: obszerne, dające możliwość dowolnej aranżacji  i wykorzystania do odmiennych misji następujących po sobie.

 

 

 

 

 

Kolejnym  czarnym „Krukiem” był turecki  TAI T129 ATAK (fot.1,2). Najmniejszy z trzech prezentowanych śmigłowców szturmowych, o tandemowym układzie siedzeń, w którym obaj członkowie załogi mogą naprzemiennie pełnić rolę pilotów i operatorów uzbrojenia. Sympatyczny kapitan Kemal  Kocaaslan (fot.3)szczegółowo odpowiadał na nasze pytania, dotyczące zaangażowania w walce z „terrorystami”, osiągów, uzbrojenia, nowinek technicznych, odtwarzania gotowości bojowej.  Turcy chcą głębokiej polonizacji maszyny, proponują także możliwość reeksportu do innych krajów NATO.

 

 

 

 

 

Najsławniejszy z bojowej trójki jest niewątpliwie AH -64D Apache w wersji Longbow. Potężna, ciężka maszyna robi wrażenie na widzach. W konkursie stanie nowszy wariant – E, czyli Guardian (fot.2).  Apacz ma zapewne największe możliwości bojowe, ale najprawdopodobniej też będzie najdroższy. Dotychczasowe doświadczenia z amerykańskim offsetem nie są najlepsze, co dodatkowo działa na niekorzyść Waszyngtonu.  W Kielcach zabrakło Bella AH-1Z Viper, który jest zdecydowanie najstarszą konstrukcją, dobiegającą do końca możliwości modernizacyjnych.

 

 

 

 

 

Wśród helikopterów eksponowany był także Sikorsky Black Hawk (fot.1,3). Otwarta kabina zachęcała do wsiadania i oglądania. W porównaniu do Caracala, montowana w Mielcu maszyna jest znacznie mniejsza, co było istotnym czynnikiem  przegranej w konkursie na maszynę wielozadaniową.

W Kielcach można było zobaczyć kilkadziesiąt dronów różnej wielkości i produkcji.  Od największych, czyli Hermesów 900 i 450 (fot.1) przez masę mniejszych, aż do tych wielkości  ważki (fot.3 -Armadillo). Cieszy zaangażowanie polskich producentów w grupie aparatów mikro, „ważka”, „wizjer” i „orlik”.  Mnie podobała się wystawa firmy WB Electronics z aparatami Manta, Warmate i FlySAR (fot.2). Posiadanie bezzałogowych systemów powietrznych własnej produkcji jest kluczowe, gdyż rozpoznanie wymagać będzie dziesiątek i setek aparatów  o oprogramowaniu, które może być dowolnie modyfikowane i unowocześnianie, bez każdorazowego pytania o zgodę zagranicznego wytwórcy. Nasi producenci na razie nie tworzą aparatów klasy operacyjnej, jak izraelski Hermes, który od dawna jest nam oferowany, ale to kwestia czasu, kiedy odpowiedni zestaw zostanie pokazany.

 

 

 

 

 

W przepastnych halach wystawowych zauważyć można było wiele stosik oferujących systemy broni osobistej i zespołowej dla żołnierzy i pododdziałów. Radomski „Łucznik” pokazał pełną gamę produktów rodziny  MSBS-5,56 (zasłużona nagroda Defendera - fot 2,3) a „Tarnów” zmodyfikowany UKM 2000P kalibru 7,62 (także Defender  -fot.4).  Możliwość obejrzenia z bliska tak nowoczesnej broni strzeleckiej, która błyskawicznie może być modyfikowana do wykonania odmiennych zadań, przytrzymanie w dłoniach, złożenie się do strzału wzbudziło moje wspomnienia z czasów służby wojskowej i „nieśmiertelnego „kałacha”. Broń powinna szybko trafić do jednostek do testowania, a następnie zostać wprowadzono do produkcji, by wycofać egzemplarze niezgodne z natowskim standardem amunicji.  Polski żołnierz (według oferty producentów) ma spory wybór umundurowania, butów, oporządzenia, hełmów i kamizelek, środków sanitarnych, optycznych itd (fot.1,5). Stąd już niedaleko do sieciocentrycznego  systemu pola walki, choć należy nadrobić jeszcze spore zaległości w systemach łączności i kontroli pola walki.

 

 

 

 

 

W ciężkim sprzęcie też sporo nowości. Haubica 155 mm „Kryl” doczekała się opancerzonej kabiny (wyrównanie balansu) i choć urodą zdecydowanie nie grzeszy, to także zdobyła „Defendera”. Obok pokazanego „Kraba” na podwoziu koreańskim (pewnie nie przecieka) powinna doczekać się szybkiego wdrożenia do produkcji, by zastąpić 152-milimetrowe „Dany” i wzmocnić siłę brygad zmotoryzowanych, dla których przewidziano KTO „Rosomak”. Na bazie tego ostatniego pokazano w Kielcach wóz wsparcia ogniowego z armatą 120mm oraz moździerz samobieżny.  Także sam „rosiek” doczekał się wieżyczki ze zintegrowanymi pociskami przeciwpancernymi „Spike”, co znacząco podnosi siłę ognia batalionów zmotoryzowanych.

 

 

 

 

 

 

 

 

Brygady pancerne czekają na szybkie wycofanie leciwych BWP-1 i zastąpienie ich nowoczesną, dobrze opancerzoną konstrukcją o znacznej sile ognia. W Kielcach eksponowany był norweski Armadillo (rodzina CV90) z armatą 35mm.

Pierwszym krokiem do modernizacji naszych „Leopardów” (oprócz producentów z Niemiec także Turcy oferują ciekawy zestaw) jest lepsza amunicja APFSDS-T , za którą Mesko otrzymało nagrodę. Stojąca w hali potężna, przykryta żółtą „kołderką” najnowsza wersja A7, zapewne wzbudziła westchnienia licznych czołgistów. Ten pojazd będzie mógł przez kilkadziesiąt lat konkurować ze słynną rosyjską „Armatą”, ale w naszej sytuacji raczej jest mało prawdopodobne, aby  polskie A4 i A5 tak głęboko unowocześniano. Warto, aby czołgi z sowieckiej proweniencji armatami 125mm, które są nadal podstawą naszego parku pancernego, otrzymały podobne pociski jak „leosie”, które będą w stanie zatrzymać rosyjskie wozy rodziny T-80 czy T-90.

 

 

 

 

Jeden dzień to zdecydowanie za mało, aby przyjrzeć się wszystkim nowościom i „przetrawić” propozycje. MON musi dokonać racjonalnego wyboru, planując jak największy udział rodzimego przemysłu (które rządy PiS-u i PO jeszcze nie do końca zniszczyły) w unowocześnianiu armii. Bo przecież przemysł zbrojeniowy jest motorem postępu technologicznego dla innych gałęzi gospodarki i ta zasada powinna także działać w Polsce. Przykład Turcji wskazuje, że wcześniejsze inwestycje w obronność podnoszą nie tylko prestiż kraju, lecz także zwiększają znacznie jego bezpieczeństwo i potencjał gospodarczy.

I na koniec, smutna refleksja. Odwiedziliśmy targi w piątek w ostatnim dniu ich trwania. Już około czternastej na wielu stoiskach (zwłaszcza polskich wystawców) brakowało nie tylko folderów, ale i towarzystwo pakowało się, by cieszyć się weekendem. W kilku tego typu imprezach brałem udział i jest niedopuszczalne, aby takie zachowanie miało miejsce. Wydaje się, że organizatorzy wyraźnie powinni zastrzec to w umowach. Targi to nie tylko hale i baza ale i odpowiednie podejście do zwiedzających.

Fotografie: Edward Jaremczuk i autor.

 


[1] Więcej: http://bip.mon.gov.pl/u/pliki/polityka_bezpieczenstwa/2014/07/Plan_modernizacji_8_lipca_2014.pdf

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież


Strona główna Nowiny MSPO w Kielcach. Jak będzie wyglądać technika w Wojsku Polskim?