Elbing 1945 - Odnalezione wspomnienia

Tomasz Stężała

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Strona główna Nowiny Poznański AeroFestiwal – druga edycja

Poznański AeroFestiwal – druga edycja

Email Drukuj PDF

Dziś już spokojnie można stwierdzić, że tegoroczna odsłona poznańskich pokazów lotniczych na lotnisku Ławica odbyła się bez większych wpadek. Jest to o tyle ważne bowiem świadczy dobrze o strategicznym organizatorze tego niezwykle trudnego przedsięwzięcia.  Tak dla porządku przypomnę, że AeroFestiwal odbywa się na czynnym lotnisku komunikacyjnym Ławica, które cały czas tego lotniczego show przyjmuje i odprawia samoloty pasażerskie.

W ubiegłym roku z tego powodu były spore problemy bowiem każdy start lub lądowanie samolotu pasażerskiego powodowało przerwę w pokazach. Tym razem organizatorzy „odrobili lekcje” i wyciągnęli stosowne wnioski. Okazało się, że to co było niemożliwe rok temu, tym razem stało się atutem i pokazem możliwości współpracy zainteresowanych stron. Tak przygotowano program pokazów, aby nie kolidował z rozkładowymi lotami samolotów pasażerskich. Tegoroczne pokazy stały się dość sprawnie poprowadzonym plenerowym widowiskiem w wykonaniu lotników i ich maszyn oraz piknikiem na lotnisku gdzie można było pooglądać samoloty ze statycznej wystawy, kupić watę na patyku, a nawet mały model, choćby latającego szybowca.

Aktualnie w Polsce jest ogromne zainteresowanie tego typu imprezami, co roku coraz więcej widzów, coraz więcej samolotów i coraz ciekawsze ich powietrzne występy. Wiodącą tego typu imprezą w Polsce jest Air Show w Radomiu, który odbywa się w cyklicznie co dwa lata oraz do 10. mniejszych imprez np. w Giżycku, Krakowie czy Lesznie. Organizacja tego typu imprez jest niezwykle kosztowna i wielokrotnie wykracza poza możliwości lokalnych aeroklubów i samorządów. Mimo tego corocznie wiele aeroklubów stara się zorganizować   na swoich lotniskach pikniki będące namiastką wielkich pokazów lotniczych i stworzyć, dla okolicznych mieszkańców, okazję do spotkania z samolotami i lotnikami.

Tegoroczny AeroFestiwal, siłą rzeczy, musiał mieć co nieco inaczej porozkładane akcenty lotnicze. Tym razem nie było w programie żadnej spektakularnej atrakcji porównywalnej, choćby z wojskowym zespołem akrobacyjnym Tureckich Sił Powietrznych. Tym razem największą atrakcją mieli być Polacy. W Poznaniu odbył się premierowy pokaz F-16 Tiger Demo Team na tak dużej imprezie lotniczej. Co prawda ten team istnieje już od roku 2015, ale dotychczas występował jedynie na imprezach wewnętrznych organizowanych na lotniskach w Krzesinach i Łasku. Sam pokaz odbył się z zaskoczenia bowiem wszystkie samoloty nadlatywały wzdłuż pasa startowego i widzowie mogli obserwować, jak nadlatuje każdy prezentowany samolot. W przypadku Demo Team-u kpt. pil. Robert „Bluto” Gałązka zrobił wszystkim obecnym sporą niespodziankę i po „cichutku” wleciał spoza pleców widzów nad lotnisko. Dopiero, jak przekroczył linię widowni rozległ się ryk silnika. Wszyscy zgromadzeni dopiero w tym momencie zaczęli rozglądać się za samolotem. Dopiero po chwili dostrzegli oddalający się samolot. W tym czasie usłyszeli garść informacji o pilocie, jego nalocie i czym dla polskiego lotnictwa wojskowego jest i ma być F-16 Tiger Demo Team Poland. Sam pokaz był poprawny, ale nie było w nim tego co tygryski lubią najbardziej. Na tle prezentacji, które wykonywali piloci  z Belgii i Turcji latający też samolotami F-16 pokaz był jedynie, jak już napisałem tylko poprawny. To, jak na początek jest dobrze bowiem stworzony został spory margines  na wprowadzanie nowych elementów, nowych ewolucji do dopiero planowanych pokazów.

Nie będę polemizował czy to dobrze czy źle, ale wiem że teraz piłka po stronie wojskowych decydentów – panowie generałowie przestańcie się wszystkiego bać i nie bądźcie tak kunktatorscy. Wasi podwładni potrafią doskonale latać i są naprawdę odpowiedzialni. Jak ten fakt zrozumiecie to będziecie sami mogli zobaczyć, jak można latać prezentując nie tylko samolot F-16, ale i kunszt polskich pilotów. Podwładni panów naprawdę potrafią latać, nie podcinajcie im przysłowiowych skrzydeł.

Idąc tropem mojego postrzegania problemu – nie potrafię zrozumieć dlaczego w Poznaniu nie było samolotów MiG-29. Skoro zdecydowano się na prezentację Demo Team-u, skoro przyleciały na rekreacyjny pokaz samoloty Su-22 co było przyczyną absencji pilotów Mińska Mazowieckiego czy Malborka. Dlaczego nie zorganizowano żadnego pokazu helikopterów. Podobne zapytania można mnożyć, tylko czy to coś zmieni. Pewnie, jak zwykle problem był prozaiczny. Brak środków finansowych i znowu to kunktatorskie podejście do sprawy panów generałów – przecież był F-16, były „Orliki” to czego jeszcze od nas chcecie, przecież my dbamy o bezpieczeństwo pilotów i chronimy nasze samoloty przed uszkodzeniami. Przecież to z naszej strony bardzo wiele wysiłku i dobrej woli. Tak można by bez końca.

Całe pokazy to kilka godzin spoglądania w niebo, to możliwość spotkania się z bohaterami widowiska, tak wojskowymi, jak i cywilnymi pilotami. To okazja do zrobienia sobie np. selfi z pil. Jerzym Makulom - wielokrotnym mistrzem świata w akrobacji szybowcowej, jednym ze stu najlepszych pilotów świata. Całkiem inną atrakcją była możliwość obserwacji w locie (nie tylko na wystawie stacjonarnej) samolotów zabytkowych. Tym razem zgromadzeni na lotnisku Ławica widzowie mogli obserwować, jak latają samoloty SAAB i VIGEN ze Szwecji czy też nasza polska Iskra.

Pokazy były udane, choć pogoda nieco zawiodła. Nie zawiedli jedynie widzowie, którzy tłumnie na lotnisko przybyli. Tak duży udział widzów, tak duże zainteresowanie AeroFestiwalem są wyzwaniem dla organizatorów. Za rok pokazy muszą się odbyć. I tu pojawia się pewien szkopuł, ba powiem więcej dodatkowy element – konkurencja rywalizacja. Tak proszę państwa,  poznański AeroFestiwal w sposób niezauważony staje się konkurencją dla pokazów Air Show z Radomia. W ten sposób w szranki staje państwo, które przygotowuje i firmuje swoim prestiżem imprezę w Radomiu. Jak odpowie organizator poznańskiego show – firma Międzynarodowe Targi Poznańskie? Jak będzie pokaże czas. Zadecydują najbliższe miesiące. Rywalizacja to wielkie wyzwanie, które winno się przełożyć na jakość obu widowisk lotniczych. Z drugiej strony, kto wie czy nie byłoby dobrze aby pomyśleć o pewnym porozumieniu i oba widowiska realizować w cyklu dwuletnim z terminem realizacji co roku – raz w Radomiu a raz w Poznaniu. Z tej propozycji wynika pewien sens -  miłośnicy lotniczych wrażeń co roku mogą mieć widowisko na najwyższym poziomie i dać szansę coraz większej grupie ludzi na oglądanie popisów lotniczych zdecydowanie bliżej ich miejsca zamieszkania.

Każda masowa impreza wiąże się z obsługą medialną. Tegoroczny AeroFestiwal miał fatalnie zorganizowane biuro prasowe. Brak materiałów prasowych, brak dostępu do miejsc, z których można wykonywać jak najlepsze zdjęcia. Dziwnym trafem dla spotterów wykonano specjalną trybunę, a dziennikarze dostali „kawałek” trawy nieco z boku. Tam mogli sobie robić co tylko chcieli bowiem to miejsce cały czas było prawie puste. Dziennikarze ludek zaradny bardzo szybko odnajdowali się na trybunie u spotterów. Okazało się, że każde bzdurne zarządzenie można spokojnie i co najważniejsze łatwo obejść. Argument, że panowie miłośnicy lotnictwa  i fotografowania samolotów ponosili koszty w wysokości bodaj 150 zł od osoby nie usprawiedliwia organizatorów i nie zwalnia ich z zapewnienia także dziennikarzom odpowiednich warunków   do pracy. Warto nad tym problemem popracować i w przyszłym roku problem rozwiązać tak aby nie było kolizji z panami ochroniarzami, którzy pilnowali tej wzmiankowane trybuny, aby boże broń,  nie doszło  do kontaktu spotterów z dziennikarzami. Było to konieczne bowiem z takiego związku zawsze może się zrodzić coś zaskakującego, swoista hybryda, która może np. zaatakować niczym zaraźliwa choroba zwana KOD-em „dobrą zmianę”.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież


Strona główna Nowiny Poznański AeroFestiwal – druga edycja