Elbing 1945 - Odnalezione wspomnienia

Tomasz Stężała

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Strona główna Nowiny ZA DUŻO „WARSZAWSKIEJ”, ZA MAŁO „BITWY”, CZYLI O NAJNOWSZYM FILMIE PANA HOFFMANA.

ZA DUŻO „WARSZAWSKIEJ”, ZA MAŁO „BITWY”, CZYLI O NAJNOWSZYM FILMIE PANA HOFFMANA.

Email Drukuj PDF

Dopiero dzisiaj, wraz z dziatwą szkolną udało i się obejrzeć reklamowany powszechnie film pt: ” 1920. Bitwa Warszawska”.

 

Już wcześniej słyszałem szereg  opinii na jego temat: od entuzjastycznych do bardzo krytycznych. Ale wytrzymałem i dopiero po projekcji siadam do klawiatury, żeby się podzielić odczuciami.

Jedno jest pewne: zanim przyjmiecie cudza opinię -zobaczcie to sami.

Może nie w 3D, bo zastosowana  technologia jest daleka od doskonałości. Jeżeli pamiętacie z czasów młodości pocztówki „trójwymiarowe” - to jest właśnie to. Szczególnie w czasie szybkiego ruchu, np. pojedynku głównego bohatera. Musiałem zamykać oczy, gdyż bolały.

Ale do rzeczy.

Scenariusz. Cieniutki.  Całość szyta „grubymi nićmi”, niektóre wątki, jak kapitana żandarmerii przyklejone na siłę. Jeżeli to ma być film wojenny, to „Warszawkę” trzeba było skrócić do minimum. Bo wyszło coś na kształt Pearl Harbor, gdzie zasadnicza część jest dodatkiem do romansidła. Ale OK. Wojna się zaczyna, bolszewicy nacierają, palą, gwałcą nawet przedstawicielki uciemiężonej klasy, mordują „panów” w imię równości , postępu i rewolucji. Polacy cofają się. Są jacyś tacy strachliwi , niezdecydowani. Bohaterska szansonistka musi ratować ojczyznę, ucząc się strzelać z ckm Browning(!!!).  Wreszcie czerwoni są pod Warszawą, film się kończy i w 10 minut nasi przechodzą do uderzenia i zwyciężają. Pan Jerzy Hoffman przedstawił prawdziwy cud. Deus ex machina. Piłsudzki powiedział, generalicja przytaknęła i już. Szansonistka rozstrzelała z ckm bolszewików i powstrzymała samochody pancerne sił postępu światowego (to były repliki naszych Wz34). Czyli tak jak w „ Ogniem i Mieczem”: Ukraińcy nas biją, a kiedy ma dojść do bitwy pod Bersteczkiem, następują napisy końcowe. Dokładnie tak samo.

Nasza chwała została zminimalizowana. A chętnie zobaczyłbym bolszewików rozgniatanych gąsienicami polskich czołgów RENAULT FT. Lub Borysa Szyca obcinającego łeb bolszewikowi. Albo po wzruszającej scenie, w której ksiądz Skorupka podrywa żołnierzy do ataku nasi dopadają bolszewików i wyrzynają ich.

Powiecie, że przeginam, że to nie wypada.

A ja mówię, że jak najbardziej.

Plus - Jerzemu Hoffmanowi udało się przedstawić bolszewizm jako wielką, parszywą zarazę. W czasach zagrożenia socjalizmem walącym z Francji, Grecji, Hiszpanii, a zwłaszcza z Brukseli. Zagrożenia nowymi bolszewikami, którzy za pomocą sztucznych penisów, obiecywania wszystkiego, zwłaszcza rozkosznej zgnilizny moralnej i braku odpowiedzialności  przejmują świadomość i co gorsza dusze młodzieży.

Minus - Wielki temat mógł się stać przyczynkiem do budzenia narodowej dumy. Tak jak wygrywający w Mundialu nasi piłkarze ( ktoś pamięta takie cuda?).  Taki film, to rozbudzenie patriotyzmu u najmłodszych. Sceny batalistyczne same w sobie były naprawdę niezłe. Tak jak w „Elbingu” a nawet „Porucznikach”. Tylko brak dobrego, uczciwego, zgodnego z historią zakończenia.  Pokazania, że upadek krzyża to także jego powstanie ( scena z księdzem) i prawdziwy przełom. Że nawet jak się nie wierzy w Boga, to trzeba szanować  także Kościół i tych co wierzą, bo to jest jedyna siła, która jest w stanie zachować Polskę.

Plus - zdjęcia i dźwięki.

Minus - muzyka i bezbarwne wykonywanie pieśni patriotycznych. Żurawiejki są przecierz wspaniałe.

Plus - charakteryzacja, sceny walki, strzelające repliki dział, czołgi, aeroplany.

Minus - główna bohaterka. Ładna buzia, ale zupełnie nieprzekonywująca. Śpiewa także tak sobie.

Plus - samo podjęcie tematu.

Minus - fatalne 3D. Oczy bolą.

Minus - scenariusz, płytkie role większości aktorów, brak koncepcji, fałsz historyczny.

 

 

Czekam na Wasze opinie.

 

Komentarze  

 
0 #2 Jakub...ale nie ten. 2012-01-03 14:51
Mi am lekko pasowała ale grafika sztuczna. Też liczyłem na coś lepszego dałbym 4 ;(
Zacytuj
 
 
0 #1 Bramka 2011-10-21 23:01
Ja przeczytałam na jednym z forów opinię, że najlepiej w tym filmie zagrały konie :D I tu się zgodzę jeśli chodzi o grę aktorską, która raczej kuleje- fakt faktem, to też kwestia scenariusza, żeby stworzyć przekonujących bohaterów. Kreacje dość nijakie (chociaż czekista był zagrany b. fajnie).
Gdyby tak wyciąć wszystkie sceny z Nataszą Urbańską (szczególnie jej przyśpiewki) to byłby dobry film. Ratują go sceny batalistyczne i bardzo udane ujęcia (głównie w scenach batalistycznych właśnie).
Zacytuj
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 9 gości 

Site Language


Strona główna Nowiny ZA DUŻO „WARSZAWSKIEJ”, ZA MAŁO „BITWY”, CZYLI O NAJNOWSZYM FILMIE PANA HOFFMANA.