Elbing 1945 - Odnalezione wspomnienia

Tomasz Stężała

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Strona główna Kategoria - przegląd „Pożar i szpiedzy” Grażyny Wosińskiej. Dlaczego tragedia sprzed lat tak niewiele nauczyła (Polaków).

„Pożar i szpiedzy” Grażyny Wosińskiej. Dlaczego tragedia sprzed lat tak niewiele nauczyła (Polaków).

Email Drukuj PDF

Lektura wydanej przez 3S MEDIA (w serii BIBLIOTEKA WOLNOŚCI) książki poruszyła mnie dogłębnie. Przyznaję, niewiele wiedziałem o pożarze hali nr 20 w elbląskim „Zamechu”, który wybuchł w nocy z 16 na 17 lipca 1949, tuż przed piątą rocznicą komunistycznego święta, kiedy to „cały naród” wraz ze swoją „przewodniczką” miał celebrować kolejne sukcesy w socjalistycznym budownictwie. Powinienem był tą tematyką wcześniej się zainteresować. Ale prawdziwym powodem wybuchu emocji był sposób, w jaki komuniści potraktowali Bogu ducha winnych ludzi, którzy od czterech lat odbudowywali rozgrabiony przez Sowietów zakład pracy. Zaraz przed oczyma stanęły mi relacje żołnierzy Mojego Dziadka (o którym też wspomina Autorka) torturowanych i poniżanych przez ludzi tego samego pokroju. Kiedy w 1956 roku ludzie ci zostali wypuszczenie na wolność, sterowany przez PZPR aparat wciąż poniewierał ofiary ubeckiego i sądowego draństwa, odmawiając zadośćuczynienia i ukarania sprawców. Pani Grażynie należą się wielkie słowa uznania, że podjęła się opisania tragedii sprzed ponad 60 lat. Jak sama wielokrotnie wspomina, podstawowe materiały, czyli akta spraw około 150 osób, które wpadły w łapy komunistycznych sadystów, zostały w większości zniszczone, bądź to w czasie Gomułkowskiej „odwilży”, bądź po ustrojowej transformacji. Autorka oparła się głównie na wspomnieniach, które są o niebo bardziej rzetelne od protokołów napisanych w katowniach. Obecnie żyją tylko nieliczni uczestnicy tamtych wydarzeń, jak Pan Józef Olejniczak, którzy mają dość sił i chęci by opowiadać o pożarze i jego skutkach. Większość ofiar, na wskutek tortur, głodu, psychicznego maltretowania poważnie ucierpiała na zdrowiu i nawet po rozpoczęciu pracy bała się mówić o tym, co ich spotkało.

O „pracy” UB wiem sporo, choćby od Dziadka. Czytałem więc wspomnienia robotników Zamechu z zaciśniętymi ustami, ale spokojnie. Prawdziwy gniew wzbudziły we mnie strony poświęcone losom wypuszczonych na wolność. Ci, którym udało się to przed „odwilżą” nie mogli znaleźć pracy,  eksmitowano ich z mieszkań, żony i dzieci były szykanowane na każdym kroku, cierpieli straszliwą biedę. W czasach towarzysza „Wiesława” nie działo się lepiej. Ci, którzy dostali najwyższe wyroki (także śmierci) też byli opluwani, mieli kłopoty w pracy, pozbawiano ich należnych im praw czy odszkodowań. Tymczasem z ich prześladowców jedynie Różański i Fejgin stali się „kozłami ofiarnymi” komunistycznej zamiany stołków. Pozostali sadyści, jak Humer, Kac, Widaj, Serkowski i inni dożyli starości w spokoju i dostatku, na godnych emeryturach.

Boli to, że tzw. „ludzie „Solidarności”, którzy wyhandlowali od Jaruzelskiego i Kiszczaka władzę w 1989, za pomocą „grubej kreski” podarowali zbrodniarzom bezkarność, jednocześnie odmawiając praw ofiarom. Nie usunięto z urzędów wielu sędziów, prokuratorów, wielu SB-ków przeszło weryfikację, a inni towarzysze zostali „biznesmenami”.

Czytając obecnie w prasie i Internecie doniesienia o sprawach karnych i cywilnych nie mogę oprzeć się wrażeniu, że duch ubowców i sędziów po kilku klasach szkoły powszechnej nadal krąży nad naszym wymiarem sprawiedliwości i „demokratycznym” państwem. Kolejne partie trzymające władze, cenzurowanie w imię politycznej poprawności, nachalna propaganda lewactwa, zboczeń i genderii godna „Trybuny Ludu” z czasów Bieruta, napawają coraz większym strachem.

Kiedy wreszcie ludzie opamiętacie się i dacie im wszystkim kopa w dupę?

Książka pani Grażyny jest przesycona emocjami, ale nie można być w takiej sprawie obojętnym. Na ponad trzystu stronach pokazuje ona historię pod różnymi kątami, dając pełny obraz wydarzeń. Jestem pewien, że powinna znaleźć się w biblioteczkach mieszkańców Elbląga, w szkołach, a także na półkach z książkami osób, który mają normalny sposób patrzenia na świat.

Najszybciej można kupić ją w księgarniNajwyższego Czasu”. Błyskawicznie dosyłają.

 

 

Komentarze  

 
0 #1 Dorota 2014-03-12 11:12
Po przeczytaniu tej interesującej recenzji na pewno kupię i przeczytam dokładnie książkę Pani Grażyny Wosińskiej -Pożar i szpiedzy. Dziękuję za zachętę. Pozdrawiam . :)
Zacytuj
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 83 gości 

Site Language


Strona główna Kategoria - przegląd „Pożar i szpiedzy” Grażyny Wosińskiej. Dlaczego tragedia sprzed lat tak niewiele nauczyła (Polaków).