Elbing 1945 - Odnalezione wspomnienia

Tomasz Stężała

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Strona główna Kategoria - przegląd Rycerz z Montferratu walczy nie tylko z magią ale i miłością. Trzecia część przygód Samotnego Krzyżowca autorstwa Marka Orłowskiego.

Rycerz z Montferratu walczy nie tylko z magią ale i miłością. Trzecia część przygód Samotnego Krzyżowca autorstwa Marka Orłowskiego.

Email Drukuj PDF

Kiedy odbierałem paczkę z książką na poczcie, zaskoczyła mnie jej grubość. Po otwarciu aż gwizdnąłem – ponad pięćset stron przedniej lektury, czyli długie, nocne godziny czytania.

 

Na piątej stronie  mapka: pustynia Szmug Annu, miasto Nikkur oraz Miasto Stu Wież. Wygrzebuję z pamięci obraz historycznej mapy: Babilon chyba się zgadza, ale Niniwa? Cóż, sprawdzę potem, teraz zaczynam czytać.

Główny bohater – odziany na czarno Roland z Montferratu ucieka z twierdzy asasynów  (Ścieżki przeznaczenia) i niespodziewanie trafia w pobliże miasta umarłych, ale kilka tysięcy lat wcześniej. Arcykapłan Jaghi Lakan służący królowi To-ad-mar przewiduje jego przybycie i rusza na spotkanie do miasta umarłych, gdzie Roland rozprawia się z bandą zbrojnych, którzy zdążyli uwięzić maga. Od tego momentu ich losy ściśle się splatają. Podróżując razem co rusz unikają śmierci z rąk  bądź to ludzi, bądź pustyni czy też mrocznych istot. Wspaniały miecz Salomona rozwiązuje większość problemów ale też powoduje nowe.

Kiedy Roland spogląda w pewne czarne oczy zatraca się w miłości. Jako rycerz i jedyny chrześcijanin w przedchrześcijańskich czasach stara się zachowywać godnie wobec królowej Abbisin, choć jest coraz gorzej. Nad królestwem zbierają się czarne chmur – król Sarbonipal z Dwurzecza i jego mag, mający oparcie w Azazelu (diabeł) szykują się do podboju Miasta Stu Wież. W trakcie uczty w To-ad-mar, jeden ze szpiegów podaje Rolandowi zaprawione narkotykiem wino: odurzony nim rycerz publicznie całuje królową. Pojmany, ma  bezbronny stanąć na arenie przeciw olbrzymiemu bykowi...

To oczywiście nie koniec przygód Rolanda. Domyślacie się, że uniknął śmierci, że miłość musi zwyciężyć i dobro w końcu zatryumfować. Tak to się musi skończyć i kończy, chociaż szczegóły są zaskakujące.

Muszę przyznać, że powieść rycerska w wydaniu Marka Orłowskiego w pewnym momencie stała się książką bardziej fantasy. Jak na mój gust jest trochę za dużo magii i zawirowań akcji w jej środkowej części. Na szczęście pod koniec jest wielka bitwa, krew wylewa się obficie na piaski pustyni, a mężowie sprawiedliwie tną orężem.

Pisząc recenzję z „Miecza Salomona” napisałem, że Marek Orłowski napisał trylogię. Albo miałem złe wiadomości albo autorowi tak dobrze się pisało, że powstała część czwarta, która dzieje się w… no nie w świecie wymyślonym, choć jak zwykle pan Marek błyszczy doskonałą znajomością realiów. A w części czwartej… - powstrzymam się i nie zdradzę.

Cóż, moi drodzy. Trzeba „zakasać rękawy” i przeczytać trzecią część przygód Rolanda. I mieć nadzieję, że ERICA ma trochę litości i nie każe nam latami czekać na dokończenie cyklu. A może po prostu czekamy na część czwartą, a piąta…?

Aha, warto odszukać na mojej stronie wywiad z autorem.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 46 gości 

Site Language


Strona główna Kategoria - przegląd Rycerz z Montferratu walczy nie tylko z magią ale i miłością. Trzecia część przygód Samotnego Krzyżowca autorstwa Marka Orłowskiego.