Elbing 1945 - Odnalezione wspomnienia

Tomasz Stężała

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Strona główna Kategoria - przegląd A co by było gdyby Sowieci nie zatrzymali się na Łabie?

A co by było gdyby Sowieci nie zatrzymali się na Łabie?

Email Drukuj PDF

W niepewnej sytuacji politycznej w jakiej się znajdujemy, związanej z polityką czekisty Putina i rozkładem naszej państwowości, jakiej systematycznie dokonują kolejne ekipy zasiadające w Warszawie, warto jest poczytać coś, co pozwoli na odpowiedź na pytanie: A co, jeśli wejdą? Problemem tym zajął się Piotr Langenfeld w książce „Czerwona ofensywa”. To już trzecia pozycja autora („ Elsenborn”, „Afganistan. Dotknąłem wojny”), który publikuje także w czasopismach zajmujących się wojskowością i pierwsza, którą przeczytałem.

 

Powieść, dobrze osadzona w historycznych realiach 1945, roku rozgrywa się w kilku istotnych dla pojałtańskiego porządku częściach świata. Jest więc USA, gdzie prezydent Truman ze swoimi wojskowymi rozważa sposoby zdobycia Wysp Japońskich, gdzie sowieccy szpiedzy wykradają największe tajemnice. Moskwa ze Stalinem, który przyczaił się za maską dobrodusznego „Wujka Joe” , czekając aż fala pacyfizmu zagłuszy głosy realistów, bezskutecznie zwracających uwagę na los okupowanej Polski i ukryte zbrojenia. We Włoszech, w naszym II Korpusie panuje przygnębienie z powodu zdrady Polski przez aliantów, a w Czechach, w 7.Dywizji Piechoty 2 Armii LWP żołnierze intensywnie się szkolą, starając się jednocześnie nie podpaść wszechmocnemu aparatowi bezpieczeństwa i licznym kapusiom.

Sowieciarze systematycznie wzmacniają swoje jednostki umiejętnie mydląc oczy Jankesom i Angolom, wprowadzając do linii najnowsze czołgi IS-3, wciąż odbierając od sojuszników nowy sprzęt, który ponoć ma iść do Mandżurii. Z wyższych oficerów alianckich, tylko generałowie Anders i Patton umieją rozpoznać oznaki zbliżającego się niebezpieczeństwa, choć oczywiście ich przełożeni nie chcą ich słuchać.

Akcja rozwija się powoli, stopniowo przyśpieszając i wciągając czytelnika. Podoba mi się znajomość spraw technicznych i taktycznych u autora, których użycie zdecydowanie podnosi wartość książki. Szkoda, że niewielu piszących o konfliktach zbrojnych zwraca na to uwagę. W pewnym momencie czytelnik wchodzi w buty bohaterów, walcząc z pokusą, by zerknąć na ostatnią stronę i sprawdzić, czy przeżyją.

W moim odczuciu, autor powinien głębiej wejść w opis walk, aby czytelnik mógł lepiej poczuć pot, krew i emocje walczących. To uczyniłoby „Czerwoną ofensywę” pozycją, o której mówiłoby się z wypiekami na twarzy. Przydałyby się może jakieś fajne ilustracje, albo biogramy postaci historycznych.

Już po 315 stronach trafiamy na napis: ciąg dalszy nastąpi. Oby szybko! Tę uwagę kieruję do wydawnictwa WarBook, które ma kolejnego doskonałego autora, o którego powinno dbać.  A panu Piotrowi polecam swoje uwagi, bo uwielbiam książki, których treść przeżywam także w snach.

Poprawiony: niedziela, 06 kwietnia 2014 12:27  

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież


Strona główna Kategoria - przegląd A co by było gdyby Sowieci nie zatrzymali się na Łabie?