Elbing 1945 - Odnalezione wspomnienia

Tomasz Stężała

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Strona główna Kategoria - przegląd Czerwoni nie wybaczają. Nam pozostaje jedynie zemsta. Vladimir Wolff o pogmatwanych losach w „Tropicielu”.

Czerwoni nie wybaczają. Nam pozostaje jedynie zemsta. Vladimir Wolff o pogmatwanych losach w „Tropicielu”.

Email Drukuj PDF

Pracowitość Wolffa imponuje mi. Nie tak dawno recenzowałem jego poprzednią książkę, a dosłownie parę dni temu WarBook zaprezentował „Tropiciela”. Przyzwyczajony do serii doskonałych powieści polityczno-wojennych niecierpliwie zabrałem się za czytanie.

 

Zaczyna się w Moskwie, nowym Bizancjum świata. Polski dyplomata bierze udział w przyjęciu, wpada mu w oko piękna dziewczyna… i zostaje zamordowany. Śledztwo podejmuje doświadczony kapitan milicji policji moskiewskiej Anatolij Władimirowicz Kropotkin. Już na pierwszy rzut oka widać, że zabójcą był profesjonalista.

Przenosimy się do Warszawy, gdzie sprawę przejmuje z urzędu ABW – podpułkownik Bartczak i jego sekcja. Nie mogąc udać się tam, gdzie Polaków nie kochają, na miejscu badają okoliczności zbrodni. Okazuje się, że zamordowany miał krewnego w USA – Matta Pulaskiego – pół Indianina, do tego speca od zadań specjalnych, który lubi pakować się w kłopoty.

Rosyjskie śledztwo nie przynosi efektów, Matt Pulaski zostaje wysłany do Polski jako konsultant i spotyka się z oficerami ABW. Bierze udział w oględzinach przysłanych z Moskwy zwłok, po czym nic nie zwojowawszy w Warszawie wsiada do samolotu.

Teraz akcja przyspiesza, bo zamiast wracać do siebie, Pulaski ląduje w Moskwie, gdzie odnajduje kumpla z agencji Blackwaters – Borysa. Razem, swoimi metodami, zaczynają dochodzić prawdy.

Więcej o treści napisać nie chcę, bo popsuję Wam przyjemność czytania. Vladimir Wolff jest równie sprawnym autorem jak najlepsi mistrzowie suspensu z Zachodu, zresztą jego książka w zasadzie jest prawie gotowym scenariuszem filmu sensacyjnego z obsadą dla najlepszych aktorów. Akcja przenosi się z miejsca na miejsce, a czytelnik nie może być pewien kto jest naprawdę kim. Nasi z ABW są przeciętniakami w stosunku do Matta, który góruje nie tylko wyszkoleniem bojowym ale i wręcz Sherlockowską inteligencją.

I to jest ten element, który mnie kilkakrotnie zirytował. Jak każdy czytelnik sensacji czy kryminału, lubię, gdy pisarz pozostawia w tekście pewne drobne wskazówki, które pozwalają przynajmniej mieć cień podejrzenia „kto zabił”. Tutaj zbyt często główny bohater po prostu wie, wyciąga rozwiązanie z kapelusza, co odbiera przyjemność własnej dedukcji. I to jest w zasadzie jedyne zastrzeżenie do najnowszej książki Wolffa, które warto, aby Autor w przyszłości uwzględnił.

„Tropiciel” będzie na pewno świetnym prezentem nie tylko dla fanów Wolffa. Wszyscy miłośnicy sensacji i kryminału znajdą wielką przyjemność w czytaniu powieści Autora, który przebojem zdobywa nowe obszary literackie.

A na mnie czeka już „Perski Podmuch” Jakuba Pawełka.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież


Strona główna Kategoria - przegląd Czerwoni nie wybaczają. Nam pozostaje jedynie zemsta. Vladimir Wolff o pogmatwanych losach w „Tropicielu”.