Elbing 1945 - Odnalezione wspomnienia

Tomasz Stężała

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Strona główna Kategoria - przegląd Czy będziemy walczyć z Turcją i Armenią? Coraz lepszy Jakub Pawełek potwierdza taką opcję.

Czy będziemy walczyć z Turcją i Armenią? Coraz lepszy Jakub Pawełek potwierdza taką opcję.

Email Drukuj PDF

Z niecierpliwością czekałem na nową książkę młodego autora – Jakuba Pawełka. Pierwsze dwie zasobne w treść pozycje ( „Wschodni grom oraz  „Perski podmuch”) przeczytałem szybko, bo akcja jest zdecydowanie wciągająca. Ale dostrzegłem w nich też pewne fragmenty, które jako ciut bardziej zaawansowanemu autorowi  podobnej literatury, nie podobały się. Czy więc trzecia część serii o PRZYMIERZU – „Kaukaski płomień” jest lepsza?

 

Zanim odpowiem na to pytanie muszę powiedzieć, że pierwsza część „Płomienia” nieco mnie zirytowała.  Dlaczego? No bo posłuchajcie: po wojnie Rosji z Chinami (Wschodni grom), w której Polska odegrała kluczową role dochodzi do powstania Przymierza ( Polska, Węgry, Litwa, Ukraina, Kazachstan, Rosja), które zaczyna prowadzić politykę niezależności od tzw. Starej Unii i w dużej mierze od NATO. Zniszczona Rosja Putina zmienia swój kurs , przyrzeka grać uczciwie wobec Polski, która korzystać na odbudowie sąsiada.  Kraje powołują jednostkę specjalsów  Radagast z międzynarodową obsadą, która bierze udział w ściganiu terrorystów na całym świecie. Polska wzmacnia potencjał obronny, modernizując  armię, zakupując na przykład od Rosji samoloty pola walki oraz  zestawy przeciwlotnicze. W międzyczasie wybucha kolejna wojna w Iranie, gdzie USA Clintonowej ponoszą faktyczną klęskę, a pokonane w poprzedniej wojnie Chiny  zdobywają dostęp do irańskich złóż nafty i gazu.

W bezwzględnej walce o surowce oczy wielkich graczy kierują się na Kaukaz i Morze Kaspijskie – ostanie „nie podzielone” wielkie zasoby paliw. W czasie uroczystości otwarcia instalacji naftowej w Baku zostaje zastrzelony przez snajpera prezydent Azerbejdżanu. Wszelkie poszlaki wskazują na sąsiadującą  chrześcijańską Armenię, z którą muzułmański Azerbejdżan jest głęboko skonfliktowany. Armenia od niedawna jest w sojuszu z Turcją (dynamicznie rozwijającą się potęgą ekonomiczną i militarną), której prezydent też ma chrapkę na kaspijskie zasoby. Po serii prowokacji dochodzi do wybuchu wojny, w której większe siły azerskie zaczynają zwyciężać. Na wojnę wybiera się dziennikarka TVN-u Ludmiła Gajda, która towarzysząc Azerom obserwuje potworną brutalność konfliktu.

Ale tak naprawdę za sznurki pociąga tajemnicza grupa ludzi, którzy realizują swój skryty plan, wywołując  dalsze reakcje stron i eskalując konflikt. Ormianie proszą o pomoc Turków, którzy zmobilizowawszy potężne siły zmieniają losy wojny. Ludmiła zostaje uprowadzona, a  premier Azerbejdżanu prosi o pomoc Przymierze. Za Turcją opowiada się NATO i USA. Wojna się rozkręca…

Więcej o treści nie powiem, by nie psuć przyjemności sprawdzenia, co stało się dalej. Za to napiszę o mojej irytacji i co z niej wynikło.  Założę się, że  ogromna większość młodych Polaków niewiele wie o Kaukazie i gordyjskim węźle tamtejszych problemów.  Nieco starsi i bardziej oczytani na pewno większą sympatią darzą  Ormian (w końcu współtworzyli historię Polski) niż pogańskich Azerów. Co więcej, Jakub Pawełek tworzy sojusz Armenii z Turcją – krajem, który nie chce uznać swojej odpowiedzialności za ludobójstwo ponad miliona Ormian. Trudno jest też przejść czytelnikowi obojętnie wobec polskiej niechęci wobec dawnych sojuszników (UE i NATO)  i  sympatii dla Rosjan i Litwinów.  Moim zdaniem w treści brakuje choćby krótkiego wyjaśnienia, skąd takie alianse do tej pory niechętnych sobie nacji. Ale po przeczytaniu około połowy teksu sprawy zaczynają się klarować. To Azerbejdżan dysponuje zasobami a nie Armenia i zaangażowanie krajów Przymierza po stronie Azerów wydaje się być logiczne i przeważać nad sentymentami.

Jakub Pawełek doskonale czuje klimat książki sensacyjnej. Nie bawi się w zbytnie opisy skupiając się na akcji i walce. Krew leje się strumieniami, wręcz czuć pot i strach żołnierzy i cywilów. Zdarzenia są dynamiczne i logicznie zaplanowane, opisy techniki imponujące, sieciocentryczne pole walki  roku 2020-go jest marzeniem szeregowców i generałów. Wszystko zmierza do punktu kulminacyjnego, w którym nasi dzielni chłopcy… - trzeba samemu doczytać. A to wszystko na 540 stronach!

Trzecia część przygód kapitana Jastrzębskiego, majora Bołkońskiego, Preissa i innych znanych z poprzednich części jest zdecydowanie najciekawsza. We wcześniejszych książkach czuło się, że dynamiczna akcja pod koniec nagle urywa się, jakby zadziałała tajemnicza ręka redaktora lub Autor przestraszył się nadmiernej objętości tekstu i postanowił szybko go skrócić. Tutaj gładko wszystko zmierza do końca. Co więcej, Autor pozwala zerknąć nieco na kolejną swoją pracę i  narobić czytelnikowi smaku. Ale jest też kilka rzeczy, które moim zdaniem wymagają poprawienia.

  1. Mapy.  Na początku książki umieszczona jest niebyt czytelna mapka Kaukazu. Przenosząc się z miejsca na miejsce wielokrotnie zerkałem na ową mapę starając się zlokalizować miejsce akcji. Wiem, że wielu czytelników tak robi, więc brak mapek szczegółowych jest irytujące.
  2. W książce pojawia się sporo wzmianek o nowoczesnych typach broni. Aby lepiej zrozumieć dlaczego na przykład „Tulpary” są takie odporne na ostrzał, a BTR-y nie, warto zamieścić choćby podstawowe informacje o tych typach broni. Tym bardziej, że znaczna część czytelników ma naprawdę niewielkie pojęcie o technice militarnej. Jeżeli już nie w książce, to autor powinien zamieścić opisy na swojej stronie internetowej.
  3. Precyzyjniejsze wprowadzenie w tło polityczne. O ile nie stosuje się powszechnie znanego układu powiązań polityczno-ekonomicznych, taki wstęp zdecydowanie jest zasadny.

Moje uwagi  (a są to drobne sprawy) powinny pomoc Panu Jakubowi  sięgnąć po naprawdę mistrzowski poziom w pisaniu political fiction. „Kaukaski płomień” jest jego najlepsza pozycją i zdecydowanie zasługuje na przeczytanie. Ja to zrobiłem w trakcie „białych” nocy, często z wypiekami na twarzy. Gratuluję autorowi pracy, a WarBook-owi znalezienia świetnego autora. Mam też cichą nadzieję, że Pan Jakub zdradzi mi, nad czym obecnie pracuje , a ja szepnę o tym czytelnikom mojej strony.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież


Strona główna Kategoria - przegląd Czy będziemy walczyć z Turcją i Armenią? Coraz lepszy Jakub Pawełek potwierdza taką opcję.