Elbing 1945 - Odnalezione wspomnienia

Tomasz Stężała

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Strona główna Kategoria - przegląd Czy zatrzymamy bolszewicki najazd? Odpowiedź daje Vladimir Wolff.

Czy zatrzymamy bolszewicki najazd? Odpowiedź daje Vladimir Wolff.

Email Drukuj PDF

Zimowe ferie za pasem, a zatem można nadganiać zaległości czytelnicze. Tym  razem na pierwszy ogień książki wydawnictwa WarBook z serii „Odległe Rubieże”. Najpierw „Kryptonim Burza”, zaraz potem „Operacja Pętla”.

Z autorem, tak jak i ja reprezentantem budżetówki, ukrywającym się pod pseudonimem Vladimir Wolff, zetknąłem się po raz pierwszy. Oczywiście w księgarniach widziałem jego pozycje, ale dotyczyły współczesnej political fiction, która dzięki amerykańskim filmom i powieściom coraz bardziej irytuje mnie.

Ale dwa przytoczone tytuły dotyczą początku Drugiej Wojny Światowej, a zatem także „mojej” tematyki. Otóż jest rok 1941, Polska uniknęła niemieckiego ataku w 1939 ale z drugiej strony, ze wschodu, na granicy gromadzą się miliony żołnierzy, tysiące samolotów i czołgów. Polski Sztab Generalny od dawna przygotowuje się na okoliczność powtórki wojny z bolszewikami i nie zasypia gruszek w popiele. Młody porucznik lotnictwa, Marek Bagiński niespodziewanie zostaje wysłany z misją dyplomatyczną do Moskwy, gdzie poznaje majora Henryka Dobrzańskiego. Akcja zaczyna się zagęszczać a Bagiński zamiast do pułku myśliwskiego latającego na francuskich Morane Saulinier trafia do… Londynu. Sowieci uderzają, spychając polskie ubezpieczenia, aż wreszcie podchodzą pod rejony umocnione, gdzie następuje rzeź napastników. Nasi lotnicy, artylerzyści, pancerniacy choć zdecydowanie mniej liczni i słabiej wyposażeni  dokonują kolejnych kontrataków, które w końcu stabilizują front. Ma w tym swój udział Bagiński, który z Anglii przyprowadza cztery maszyny „Mosquito”.

W drugim tomie do akcji wkracza czerwona Flota Bałtycka, która wyrywa się z polsko-fińskiej blokady  i wydostaje się na Bałtyk. Dochodzi do zażartych walk z udziałem naszych marynarzy i lotników, którzy pomimo bolesnych strat powstrzymują ogromną flotę.  Marek Bagiński, a jakże, ma w tym swój udział. Niestety, Józef Wissarionowicz dogaduje się z kanclerzem III Rzeszy. Więcej trzeba przeczytać samemu.

Przyznam bez bicia, że obie książki pochłonąłem błyskawicznie. I nie mogę doczekać się kolejnej  lub kolejnych części. Akcja jest żywa, chwilami zaskakująca. Widać obeznanie w sprzęcie bojowym i historii tego okresu ( autor też jest wielbicielem Suworowa i Sołonina) oraz w podstawach sztuki operacyjnej.  Są też ciekawe ilustracje ( tylko w „Operacji Pętla”), choć moim zdaniem jest ich zbyt mało. Szkoda, że Vladimir  porzuca pewne wątki, inne niepotrzebnie komplikuje, co chwilami mnie irytowało ( ucieczka z Estonii).  Jako autor książek o wojsku spostrzegam też pewne przeszacowanie możliwości naszej „Małej Floty” w stosunku do potężnej Floty Bałtyckiej. Bo dziesiątki „Szczupaków” przecież nie siedziały w porcie a kilkadziesiąt polskich samolotów nie mogło uzyskać przewagi nad setkami bombowców i torpedowców spod Leningradu.

Ale dość narzekania.  Książki Wolffa są chyba pierwszymi traktującymi w taki sposób o tym okresie i za to wielka chwała autorowi. Czyta je się z zapartym tchem, czekając co przyniesie następna kartka. A że niektóre sprawy ująłbym inaczej? W końcu to Wolff wie lepiej jak wyglądała „alternatywa” i jestem pewien, że wyprowadzi naszą ojczyznę z niebezpieczeństwa. Może i przy udziale 41 Dywizji Rezerwowej spod Różana, i kapitana Ostrowskiego.

Czego i Autorowi, i Państwu, i oczywiście sobie życzę.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 99 gości 

Site Language


Strona główna Kategoria - przegląd Czy zatrzymamy bolszewicki najazd? Odpowiedź daje Vladimir Wolff.