Elbing 1945 - Odnalezione wspomnienia

Tomasz Stężała

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Strona główna Kategoria - przegląd W listopadzie bywa niebezpiecznie w czasie URLOPU NAD MORZEM (według Agnieszki Pietrzyk).

W listopadzie bywa niebezpiecznie w czasie URLOPU NAD MORZEM (według Agnieszki Pietrzyk).

Email Drukuj PDF

Gdyby nie pewne specjalne okoliczności, zapewne nigdy bym do rąk nie wziął książki Agnieszki Pietrzyk pt: „Urlop nad morzem”, wydanej przez Prószyński i ska. Nieco ponad 300 stron w kieszonkowym formacie z okładką typowego romansidła nie może zachęcić człowieka do przeczytania treści. Ale stało się i dobrze, gdyż powieść broni się znakomicie.

 

Małżeństwo rozwódki  Beaty ze sporo młodszym Marcinem przyjeżdża z Poznania na dwutygodniowy urlop do Sztutowa. Późnym wieczorem z trudem znajdują klucz pozostawiony przez nową właścicielkę starego drewnianego  domu – Kaśkę. A rano, Beata zaczyna buszować po strychu i znajduje list, pisany ręką 9-letnego Stasia. Jego ojczym, Karl, właśnie zakopuje w piwnicy ciało matki i za chwilę zapewne przyjdzie, aby zabić chłopca. Dziecko prosi, by pochować je w poświęconej ziemi. Zaraz więc bohaterka zbiega do piwnicy i odnajduje nierówną podłogę. Z pomocą Marcina wykopują szkielet…

Pojawia się Policja, właścicielka domu, domysły i spekulacje. Spokojny pobyt nad morzem, cieszenie się miłością i ulubionymi zajęciami odchodzi na bok, dając miejsce spotkaniom z miejscowymi, poszukiwaniom przez Internet, zbieraniu faktów, pogłosek i plotek.

A potem robi się jeszcze ciekawiej. Pojawiają się dziwne i tajemnicze osoby, które dodają swoje trzy gorsze sprawiając, że pierwsza wersja wydarzeń nie jest już taka pewna. W zasadzie klasyczne: kto zabił i dlaczego zmienia się w: kim jest ofiara?

Na koniec wszystko przewraca się do góry nogami i wobec nowych zdarzeń stare: kto i dlaczego przestaje być takie ważne.

Książkę można pochłonąć jednym tchem, na przykład  w czasie „rejsu” Pendolino do Krakowa. W treści wyraźnie czuć kobiecą rękę w opisach i sposobie, w jaki bohaterowie myślą i działają. Pod koniec tekstu dostrzegłem pewne zmęczenie autorki, tak jakby chciała powieść szybciej zamknąć. A to nie dobrze, gdyż przyjemność czytania jest spora i nie powinno się tak czytelników doświadczać. I jeszcze to, co mi się nie podoba, ale jest to sprawa wydawnictwa, a nie Autorki. Poprzez szatę graficzną i okładkę książka prezentowana jest w towarzystwie tomów wyglądających na romansidła. Mężczyźni  z reguły szerokim łukiem omijają regały z takimi treściami, więc na starcie liczba potencjalnych czytelników maleje o kilkadziesiąt procent.  Takie działanie wydawcy wpycha Autorkę naprawdę dobrej powieści kryminalnej w niepotrzebne szuflady.

Z wywiadu dowiedziałem się, że Autorka jest osobą niewidomą, co tym bardziej wzbudza moje uznanie. I co więcej, jest elblążanką z dobrym piórem, która zdaje się, że kończy kolejną książkę. Z przyjemnością na nią poczekam.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież


Strona główna Kategoria - przegląd W listopadzie bywa niebezpiecznie w czasie URLOPU NAD MORZEM (według Agnieszki Pietrzyk).