Elbing 1945 - Odnalezione wspomnienia

Tomasz Stężała

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Strona główna Sekcja - przegląd Recenzje Wreszcie koniec wojny. Naprawdę? Piotr Langenfeld kończy swoją pasjonującą historię.

Wreszcie koniec wojny. Naprawdę? Piotr Langenfeld kończy swoją pasjonującą historię.

Email Drukuj PDF

Dość długo przyszło nam czekać na czwartą część dziejów drugiej połowy 1945. „Ci szaleni Polacy” są kontynuacją „Czerwonej ofensywy”, „Kontrrewolucji” i „Planu Andersa”. Jak wypada ta część w stosunku do pozostałych oraz innych książek autora?

 

Jesień 1945 roku. Sowieckie armie wspierane przez część zwasalizowanego Ludowego Wojska Polskiego wdarły się daleko w głąb Francji, Niderlandów, Niemiec, Austrii, niosąc socjalizm i postęp na ostrzach swoich bagnetów. Alianci z trudem próbują ich zatrzymać, dlatego też pod przemożnym wpływem generałów Andersa i Pattona decydują się na desant w rejonie Zatoki Gdańskiej oraz kleszczowe uderzenie  ze Śląska w rejon Wrocławia.

Sowieci jak zwykle wykorzystują przepotężną artylerię oraz tysiące tanków i miliony bojców do zmielenia coraz słabszej obrony. Dlatego też, tak ważne staje się zrzucanie jednostek powietrznodesantowych i udział partyzantki w przecięciu komunistycznych szlaków zaopatrzeniowych. Plan zaczyna działać.

Znany z pierwszych części główny bohater, major Węgliński, zostaje ranny i przewieziony na leczenie do Bawarii, gdzie w pięknym zamku, będącym jednocześnie jedną z kwater Pattona opiekuje się poznana wcześniej porucznik Suzan. A na froncie zażarte walki. Sowieciarze rzucają ostatnie rezerwy by zdusić Polaków i Amerykanów, alianckie lotnictwo panuje totalnie nad Europą, ale na lądzie o każdą piędź ziemi trzeba wylać pot i krew. Na Kremlu i w Waszyngtonie politycy starają się jak najwięcej ugrać w patowej sytuacji, walcząc jednocześnie o stołki i wpływy. Szpiedzy, dywersanci, czekiści i ubecy w obliczu kryzysu starają się jak najwięcej ugrać i zagarnąć. I wreszcie….

Blisko czterysta stron czytałem tym razem głównie nocami. I powiem szczerze, ta książka nieco mnie rozczarowała. Widać, że chyba zabrakło Piotrowi świeżości spojrzenia na to co pisze. A może to pewnego rodzaju maniera autorów wydających w WarBooku, którzy nie lubią zakończeń choć odrobinę optymistycznych. Akcja jest wartka, sceny batalistyczne żywe i realistyczne, język obrazowy, ale…

Znam to uczucie, sam napisałem trzy tomy w pięciu woluminach o wojennych przygodach mojego Dziadka. Trudno jest utrzymać tak samo napiętą uwagę czytelników pod koniec serii. Dlatego też uważam, że niespodziewane i pozytywne zakończenie wywołałoby uśmiech czytelnika na końcu – najlepszą nagrodę dla pisarza.

Piotr Langenfeld zostawia sobie pewną furtkę, choć jak twierdzi, przynajmniej na razie nie przewiduje piątej część swojej alternatywy dla najnowszej historii.

Cóż, poczekamy, zobaczymy.

A Was drodzy Państwo zapraszam do księgarni. I liczę, że się nie zgodzicie z moją opinią.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież


Strona główna Sekcja - przegląd Recenzje Wreszcie koniec wojny. Naprawdę? Piotr Langenfeld kończy swoją pasjonującą historię.