VT iRepair - шаблон joomla Авто

 

Zapewne w każdym człowieku drzemią rozliczne talenty. Jednak niewielu udaje się je w pełni rozwinąć. Bardzo nieliczną jest grupa ludzi, którzy swoje zdolności przekuwają w geniusz, a prawie wcale nie ma takich, którzy się tym nie chełpią.

Dzisiaj jedynie entuzjaści początków lotnictwa kojarzą sobie nazwisko GARSZTKA.  Ponoć to był jakiś as lotniczy, walczył potem na wschodzie i tragicznie zginął. Za taką wiedzę daję  wysoką ocenę. A dzisiaj, czyli 10 czerwca 2019, roku przypada dokładnie 100-lecie tragicznej śmierci tego młodziutkiego geniusza pilotażu, bohatera dwóch wojen i w jakiejś mierze twórcy sukcesów polskiej awiacji w wojnach o granice, w latach 1919-1920.

 

[Zwyciężaj i giń. Burzliwe losy Mieczysława Sylwestra Garsztki  w 100 rocznicę jego śmierci.] (wersja PDF)

 

Niezbyt wiele wiadomo o jego młodości. Urodził się jako czwarte dziecko znanego bydgoskiego lekarza ogólnego, chirurga i położnika Józefa Garsztki. Gdy Mietek przyszedł na świat 31 grudnia 1896 roku, jego ojciec miał już pięćdziesiątkę na karku, a mama – Wanda z domu  Skierecka była drugą żoną Józefa. Z pierwszego małżeństwa żyła starsza siostra – Zofia[1], która wyszła za kolejnego cenionego lekarza – Józefa Gierszewskiego. Dwaj bracia z pierwszego małżeństwa zmarli wcześnie, więc Miecio nie miał w domu rówieśniczego towarzystwa.  Wszechobecna  medycyna wpłynęła też na chłopca, który po naukach w rodzinnej Bydgoszczy  kształcił się w gimnazjach w Düsseldorfie i Wiesbaden, by pójść na studnia medyczne. Zapewne, gdyby nie wybuch Wielkiej Wojny, Mietek powiększyłby rodzinne konsylium.

Pomimo kształcenia w zacnych szkołach niemieckich, Mieczysław musiał wynieść z rodzinnego domu poczucie odrębności narodowej i patriotyzm. Wycinki lokalnej prasy z końca XIX i początków XX wieku uwidaczniają zaangażowanie ojca i szwagra w liczne przedsięwzięcia o charakterze patriotycznym oraz ekonomicznym, a Garsztkowie w lokalnej socjecie bydgoskiej musieli zajmować niepoślednie miejsce. Już w czasie wojny, zapewne nie będąc czynnym lekarzem, Józef Garsztka wspierał lokalny szpital, a jego małżonka współpracowała z paniami z towarzystwa w udzielaniu pomocy biednym, ofiarom wojny oraz  w akcjach wspierających społeczność polską. Polskość domu w przyszłości miała nie do przecenienia wpływ na decyzje podejmowane przez Garsztkę – żołnierza.

Uzyskana matura nie umożliwiła mu studiów medycznych, gdyż dostał powołanie do kajzerowskiej armii. Jako szeregowy (muskieter) odbył przeszkolenie w jednostce zapasowej 110 pułku piechoty z Wiesbaden (gdzie miał studiować), a następnie  dostał przydział bojowy na Front Zachodni do 87 piechoty jako podchorąży  w 1 pułku piechoty Nassau (w innej nomenklaturze 87 Pruski Pułk Piechoty), z 21.Dywizji Piechoty. Pułk poniósł ciężkie straty w czasie ofensywy nad Aisne, więc przełożeni, biorąc pod uwagę cechy osobowe a także maturę kierują go na kurs podchorążych (Fähnrich), a po jego ukończeniu i praktyce zostaje mianowany na stopień podporucznika – 24.04.1917 (Leutnant). Po powrocie w rejon Aisne (fort Brimont), obejmuje natychmiast czwartą kompanię pierwszego batalionu. Mieczysław musiał się sprawdzić jako dowódca (średni czas życia młodszych oficerów nie przekraczał miesiąca). Z męstwo zostaje odznaczony przez dowódcę pułku von Hoyma Krzyżem Żelaznym II klasy. W czasie walk nad Aisne został kilkukrotnie poturbowany i raz lżej ranny. W tym też czasie składał podania o przeniesienie do lotnictwa.

Na przełomie października i listopada 1917 roku odwiedza krótko rodzinę oraz rozpoczyna podstawowe szkolenie lotnicze w 4. Lotniczym Oddziale Zapasowym (Flieger Ersatz Abteilung Nr 4). Nie wiemy jak toczyły się lotnicze nauki Garsztki, lecz zapewne musiał być pojętnym uczniem, gdyż trafił do grupy pilotów, a następnie, po zdanych egzaminach do drugiej szkoły pilotów myśliwskich w Nivelles, w Belgii ( Jagdstaffelschule II Valenciennes – Nivelles). W tym czasie szkoły lotnicze cierpią na poważne kłopoty kadrowe, sprzętowe i aprowizacyjne, a walczące eskadry (Jasta) żądają coraz to nowych pilotów dla uzupełnienia strat, stąd też kursy są coraz krótsze i wypuszczają coraz słabiej przygotowanych pilotów.

Z czasów nauki w Poznaniu pozostała Mietkowi znajomość z innym dzielnym polskim pilotem – Franciszkiem Jachem.  W Nivelles przesiadł się ze szkolnych Albatrosów B.II i Hannowerów CL.II na jednomiejscowe Albatrosy D.II i D.III oraz Fokkery E.I. Według niepotwierdzonych informacji, prawdopodobnie wraz z instruktorem brał udział w swojej pierwszej akcji bojowej. Tutaj też zginął w kraksie jego kolega – Zarwede.

Przydział bojowy dostaje do Jasta 31, stacjonującej na lotnisku St. Loup en Champagne. Eskadra nie należy do najsławniejszych, a jej dorobek bojowy nie jest imponujący – 24 strącone maszyny wroga.

Poprzednio jasta walczyła we Włoszech, a jej dorobek bojowy znaczyły także zestrzelenia balonów. W chwili, gdy Mieczysław Garsztka melduje się na lotnisku dzielonym z Jasta 74, eskadrą dowodzi porucznik (Oberleutnant) Paul Robert Blumenbach, wcześniej pilot maszyn obserwacyjnych a później w Jasta 12.  W eskadrze latają tacy oficerowie jak Lt.  R. Neumann, Lt.. Bernhard Lauscher, Lt. Leo Strauch, Lt. Emil Meyer, Lt. Bachelin, Lt. Oskar Müller, podoficerowie Amschl, Graf, Rolland, Brüngel. W tym czasie eskadra lata na słynnych dwupłatowcach Albatros D.V oraz Albatros.D.Va oraz Pfalz D.IIIa.  Jasta 31 wchodzi w skład pierwszej grupy myśliwskiej (Jagdgruppe 1) walczącej w Szampanii, pomiędzy Reims a Saint Quentin.

Od początku czerwca 1918 roku Mieczysław Garsztka rozpoczyna loty bojowe. Eskadra boryka się z problemami technicznymi, a młody, niepierzony pilot jest bardziej zagrożeniem niż wsparciem. Wkrótce ginie podporucznik Rupprecht, którego Garsztka zdążył poznać w Nivelles, a podoficer Graf zostaje w walce ranny. 15 lipca Paul Blumnabach zestrzeliwuje francuski samolot obserwacyjny, a dzień później, szesnastego,  Garsztka dopada SPAD-a koło Rilly-la-Montagne. Mimo intensywnych lotów, przez półtora miesiąca Jasta 31 nie zwycięża, a ponosi dotkliwe straty. W tym też czasie  w eskadrze następuje wymiana sprzętu – zużyte Albatrosy zostają zamienione na nowe Fokkery D.VII – jedne z najskuteczniejszych maszyn tej wojny. Zwrotne, dobrze wznoszące się, mocne, dają niemieckiemu lotnictwu silne karty w walce z aliancką przewagą ilościową.  31 sierpnia Garsztka zostaje lekko ranny w walce, lecz zostaje w eskadrze. Inni piloci zwiększają ilość sukcesów Jasta 31 o trzy zestrzelenia. Garsztka  6 sierpnia dopada lekki bombowiec angielski D.H.9 w rejonie St.Quentin, potem 18-go w ciągu dziesięciu minut zestrzeliwuje brytyjskie S.E.5a oraz kolejny lekki bombowiec Armstrong Withworth  F.K.8.  Kolejna okazja przychodzi 25 września, kiedy z nieba spada należący do 110 Dywizjonu bombowego D.H.9. Następnego dnia nad Fresnoy zestrzeliwuje myśliwiec S.E.5a.  Mieczysław uzyskuje tytuł asa (pierwszy i jedyny w eskadrze) oraz zostaje odznaczony Krzyżem Żelaznym I klasy.  30 sierpnia dokłada do swojego konta kolejnego S.E.5a, startując z Villers les Guise.

W tym czasie eskadry niemieckie toczą zażarte walki z mającymi coraz większą przewagę ilościową maszynami francuskimi, angielskimi, amerykańskimi. 2 października w rejonie St. Quentin Garsztka zostaje poważnie ranny w czasie walki z angielskimi asami z 46 dywizjonu (Donald MacLaren – 54 zwycięstwa, James Leith Leith – 9 zwycięstw i Cyril Sawyer – 6 zwycięstw).  Ląduje w szpitalu (także w Moguncji), gdzie zastaje go wieść o zakończeniu wojny. Podleczony wraca do Bydgoszczy, gdzie krótko wypoczywa, a następnie przez niespokojną granicę dostaje się do Warszawy, gdzie zgłasza się w Ministerstwie Spraw Wojskowych. Od razu zostaje odkomenderowany na lotnisko mokotowskie jak instruktor zaawansowanego pilotażu, zwłaszcza maszyn niemieckiego pochodzenia. 16 grudnia wraz z kilkudziesięcioma innymi składa przysięgę na wierność Polsce.

W Wojskowej Szkole Lotniczej na polu mokotowskim uruchomiono dwa kursy: pierwszy doskonalący umiejętności oraz ułatwiający przejście na maszyny niemieckie a  drugi dla kandydatów na pilotów. Początkowo całością dowodził kapitan Jan Malczewski, a po jego odejściu dowódcą został podporucznik Garsztka.  W sumie, do odejścia Mietka przeszkolono 43 lotników.

Nie jest jasny do końca udział Garsztki w walkach w czasie Powstania Wielkopolskiego. Możliwe, że w tym czasie nasz bohater znalazł się także na Ławicy.

Podporucznik Garsztka rwał się do walki, lecz dopiero w kwietniu 1919 roku dostał zezwolenie na udanie się do Lwowa, do niedawno sformowanej 6 Eskadry Wywiadowczej.  Wiosną na froncie ukraińskim walki rozgorzały z nową siłą.  Pod dowództwem kapitana Stefana Bastyra  młody podporucznik kilkakrotnie wylatuje na zadania rozpoznawcze, najczęściej z porucznikiem obserwatorem Kazimierzem Swoszowskim, na dwumiejscowym LVG C.VI.

Od 8 maja jest jednym pilotów myśliwskich pierwszej eskadry tego typu w Wojsku Polskim – 7 Eskadry Myśliwskiej. Pomimo ewidentnego braku maszyn myśliwskich Garsztka bierze udział w licznych akcjach bojowych: odznaczył się w walkach pod Sichowem, gdzie obezwładnił ukraińską baterię;  pod Kulikowem 14 maja wraz z innymi załogami z wysokości 10 metrów rozgramia pozycje wroga; bierze także udział w ataku (nieskutecznym) na ukraiński balon. Jako pilot 7 eskadry wykonał 16 lotów bojowych. W związku z brakiem sprzętu latającego, mechanicy naprawiali zdobyczny sprzęt porosyjski i poniemiecki. 10 czerwca, a więc dokładnie 100 lat temu, Mieczysław Garsztka wsiadł do SPAD’a VII.  Wykonuje oblot próbny, w którego trakcie z prawego skrzydła urywa się pokrywające je płótno i maszyna gwałtownie spada. Pilot ginie na miejscu.

Za swoje ogromne zasługi  dla walczącej Ojczyzny pośmiertnie Mieczysław Garsztka zostaje odznaczony Polową Odznaką Pilota oraz Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari. Cytując za Wikipedią:

Stanisław Pietruski z 6 Eskadry opisał go we wspomnieniach:

 ...Latał bardzo dobrze i był bardzo koleżeński. Wprowadził do nas zwyczaj latania w monoklu. Sztuka polegała na tym by pilot siadając do maszyny nie zakładał okularów ale wkładał monokl i jeżeli rzeczywiście jest dobrym pilotem, miał w nim zrobić cały lot. Wymagało to ogromnego spokoju i opanowania odruchów, bo przy jakimś nieobliczalnym ruchu głowy monokl po prostu wypadał z oka. Zwyczaj ten prędko się u nas skończył, bo nasi nerwowo nie wytrzymywali kupowania ciągle nowych monokli. Garsztka był jednak w tym mistrzem. Zrobił z nim kilka lotów i nigdy mu monokl nie wyfrunął.

 

Mieczysław Sylwester Garsztka był prawdopodobnie najlepszym polskim pilotem z okresu Wielkiej Wojny, który wcześniej latał dla kajzera. Gdy zaczął strącać „camembertów” i „herbaciarzy” miał zaledwie 21 lat. Rok później zginął.  Znane źródła podkreślają jego doskonałe opanowanie maszyn, na których latał.  Gdyby wcześniej rozpoczął karierę pilota, możliwe, że dorównałby pilotom z eskadry Richtchofena. Gdyby dane było mu przeżyć, to niewątpliwie wywarłby wielki wpływ na rozwój polskiego lotnictwa.

Obecnie niewiele się o nim mówi, choć przecież niedawno świętowaliśmy 100-lecie odzyskania niepodległości. W jego rodzinnej Bydgoszczy w żaden sposób nie upamiętniono go, choć przecież jest tam i lotnisko, i słynne zakłady lotnicze. A przecież ten bardzo młody człowiek bez wahania, pomimo zaleczonej ledwie rany ruszył z niemieckiej wtedy Bydgoszczy, by walczyć o Polskę. Jest to na pewno wzór dla młodego pokolenia, ze względu na postawę, upór w dążeniu do celu i wreszcie wielkie serce. Może doczekamy się jakichś szerszych publikacji na ten temat? A może superprodukcji?  

 

  • Aisne bitwa1
  • Grasztka_Mieczyslaw
  • SPAD Garsztki
  • Villers les Guise  aerodrome 1
  • jasta31 z buddecke
  • nivelle airfield from above 1919
  • nivelles sheds 2-5

Simple Image Gallery Extended

 

Źródła: Ku Czci Poległych Lotników Księga Pamiątkowa Praca zbiorowa pod red. mjr. dypl pil. Marjana Romeyki, Warszawa 1933.

Internetowe: Wikipedia (2);

www.apw.airwar1.org.uk/nivelles (3)

www.denkmalprojekt.org/2103

www.buddecke.de (4)

www.forumeerstewereldooelog.nl (6)

www.frontfliger.de (5)

http://grande.guerre.pagesperso-orange.fr/monts.html  (1)

https://menway.interia.pl/historia/news-mieczyslaw-garsztka-polski-as-w-niemieckiej-sluzbie,nId,1473291 (7)

[1] Zofia Helena Gierszewska z d. Garsztka – 1876-1938. Bracia Tadeusz i Karol, zmarli w dzieciństwie.

Książka za dychę

Książka w formacie pdf za 10 zł