VT iRepair - шаблон joomla Авто

W Wigilię wpadł do nas na krótko Przemek Rudź. Moment stał się godzinką, pogadaliśmy nawet niezbyt narzekając – raczej snując pewne wspólne plany na przyszłość. Obdarowaliśmy się nawzajem, a ja obiecałem, że napiszę coś na temat dwóch ostatnich wydawnictw Przemka. Co z wielką frajdą czynię.

 

Music for stargazing to ponad 70 minut grania. Muzyka pełna, głęboka, przenikliwa – doskonała do wyciszania. Zazwyczaj słucham tej płyty gdy kładę się do łóżka – zamiast zwyczajowego czytania. Moja kochana żona także uwielbia ten krążek, choć wieczorem nie dosłuchała jej do końca ani razu. W pierwszym kawałku (Starry heavens above me...) Przemek własnym głosem wspiera nagranie. A ja tam z przyjemnością słyszę All the bitter truth z niewydanego jeszcze Elbinga. Potem jest dżungla, odległe światy, metamorfoza, nastrojowy fortepian i elektroniczny sztorm. Choć momentami dzikie, to wdzierające się głęboko w neurony słuchacza, kojąc wspaniale.

Panta Rhei powstała przy znacznym udziale Tomasza Pauszka z Bydgoszczy. Przyciąga ciekawa okładka i odmienna w typie muzyka. Przyznam, że chwilami trudno jest mi wychwycić „styl rudziowy” , ze śpiewającym wysoko i przeciągle syntezatorem.  Ale to duet, choć w porównaniu z poprzednimi, ten jest bardziej „orientalny”, co nie znaczy, że słabszy. Fanom Rudzia może być dość trudno się przestawić, ale przecież elbląski artysta cały czas się rozwija i poszukuje.

A w 2019 mamy razem duże plany i oby wreszcie wypaliły. Czyli będzie to absolutny hit. Co nie powinno nikogo dziwić, bo przecież korzenie Przemka sięgają wieku XIII, gdzie to nad Ilfingiem występował pewien niezwykły grajek, który o dziwo, także Rudziem się zwał. Wystarczy sięgnąć do moich ostatnich książek.

 

  • 2018.12.24 Wigilia
  • SCAN0106
  • SCAN0107
  • SCAN0108

Simple Image Gallery Extended

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

WOJNA BOGÓW - W gronie najlepszych książek 2018 r