VT iRepair - шаблон joomla Авто

Czyta się Wolffa szybko, choć nie zawsze z przyjemnością. Dlaczego? A czy ktoś z nas lubi obrywać od tych, którzy winni nam dozgonną wdzięczność?

Akcja HYDRY rozgrywa się w Warszawie i w jej okolicy. W Metalowej burzy, gwoli przypomnienia, stajemy się praktycznie z dnia na dzień krajem aspirującym do bycia mocarstwem.  Wojsko Polskie wchłania nie tylko najnowsze amerykańskie technologie, lecz także dziesiątki tysięcy żołnierzy – także na najwyższych stanowiskach. Amerykańskie technologie i procedury zlewają się z naszymi, dając przewagę nad sąsiadami.

 

Generał Banach, szef wywiadu, jest spóźniony na spotkanie w pałacu prezydenckim. Jak grom z jasnego nieba uderzają na niego profesjonalni zamachowcy i tylko opancerzonej limuzynie oraz sprawności ochrony udaje mu się umknąć. Pałac Namiestnikowski jest wzięty, ginie marszałek sejmu, marszałek senatu cudem unika śmierci (tu wkracza Oliwia znana z wcześniejszych powieści Wolffa).  Pada łączność, za to nieznana grupa opanowuje TVP i wydaje się kontrolować całą sytuację w mieście. Buntują się niektóre garnizony i flotylle, kierując się na Warszawę. Wszelkie zabezpieczenia padają, a próby nieskoordynowanych kontrataków kończą się krwawą łaźnią.  Generał Banach, który jako jedyny uchronił się przed krążącymi po mieście zespołami killerów, stara się rozpoznać przeciwnika i zorganizować opór. Lecz jak zwykle pojawiają się różnej maści urzędnicy, w tym ze zgniłego warszawskiego ratusza, którzy skutecznie dezorganizują działania.

Wydaje się, że wszystko sprzysięgło się przeciw Polsce. Co gorsza, z Alaski leci kilkadziesiąt transportowców, wypełnionych komandosami  - cyborgami.  I jak w tym wszystkim znaleźć słaby punkt?

Udaje się to w końcu, ale raczej „deus ex machina”.  Na początku akcja pędzi, ja się wkurzam, że ci źli, czyli Jankesi, tak sobie bezczelnie pozwalają, gdyż Wolff odsłania nasze narodowe przywary:  niedbałość, niechlujstwo, słabość organizacyjną a wreszcie małość ludzi. A także co najbardziej przeraża: pozbawienie przez lata kolejnych lewicowych rządów obywateli umiejętności i możliwości obrony.  Inna myśl Wolffa jest także (nie daj Boże) prorocza – bezmyślne zaufanie jednemu sojusznikowi.  Prawda jest taka (o czym traktuje trzecia część Armagedonu, czyli Trzecia siła), że nasi sąsiedzi nas nie lubią, gdyż albo traktują z góry, jako parweniuszy albo untermenshów, albo jako zdrajców Rodiny, lub się nas boją.  Stąd podzielam przesłanie Hydry, że jeżeli chcemy coś znaczyć wśród tych, którzy nas nie lubią, to najlepiej będzie, kiedy będą się nas bać. A najprostszy środek na to – pozwolić obywatelom  tfu – Panom Polakom posiadać broń palną. Zanim będzie nas stać na drogie wojenne zabawki.

Wracając do Hydry – znowu się akcja urywa, kiedy przychodzi do wyłapania łobuzów i osądzenia  ich.  Panie Wolff – chcemy przeżyć satysfakcję z ukarania tych, którzy podnieśli brudną łapę na Rzeczpospolitą. Może więc w 6 części?

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Książka za dychę

Książka w formacie pdf za 10 zł